Co roku na Jarmarku Franciszkańskim sprzedają zarąbisty smalec. Niestety można kupić go tylko raz w roku, więc... Ma ktoś pomysł, jakich cudów tam dodają? A może jakiś podobny przepis?
Dochodzę do wniosku, że sprinty jednak mi się nie podobają. Człowiek cały dzień czeka, żeby pooglądać sobie pieprzone 30 minut. Trochę to jednak na siłę.
@mk27x: Też mi się to nie podoba. To się sprawdza w podrzędnych seriach, ale nie w królewskich. Po drugie bez pit stopów to jest procesja, więc nic się nie zmienia o ile ktoś się nie r------e. Taki wyścig na kilometr o pietruszkę, 30 minut i koniec, sobota zepsuta, a po trzecie umniejsza znaczenie quala, quala który specjalnie został rozbudowany i skomplikowany bo miał być taki ważny, a teraz on też
Mirki, czy rozmiar (hantli) ma jakiekolwiek znaczenie? (nie chodzi mi o wagę, o rozmiar)
Od trzech-czterech miesięcy dźwigam na hantlach kupionych lata temu za jakieś sześć dych. W środku jest jakiś dziwny, sypki materiał, a one same są naprawdę cholernie dużych rozmiarów, co czasami powoduje, że podczas niektórych ćwiczeń np. je o siebie obijam. Szajs straszny, ale przede wszystkim jest to średnio wygodne... No i te plastikowe pierdółki się ciągle odkręcają, a jak
@mk27x: hexy maja zerowe zastosowanie wedlug mnie. I mniej popularne wiec bedzie ciezej dolozyc pewnie dodatkowe talerze zeby zwiekszyc ciezar. Decathlon ma w ofercie gryfy na talerze 28mm i ich talerze maja taka srednice. Jakosc ok. Z hantlami jest taki problem, ze wypada miec kilka. Bo rozne cwiczenia pozwalaja na rozny ciezar. Rozkrecanie za kazdym razem mija sie z celem. Jedynie czasem sie doklada talerze do danych hantli przy progresowaniu.
#f1