Mirasy, jak ja nienawidzę lata. Gorąc wali po twarzy i całym ciele z siłą tysiąca słońc. Ledwo wyjdziesz z domu dostajesz falą gorącego powietrza po ryju. Super pogoda bulwo! Wytrzymać się nie da, nic nie można zrobić, no zarąbiście. "Chodź na dwór mirekfloyd, będzie fajnie, poopalamy się, hehehe" I wychodzisz, a potem wracasz i ryj piecze, ramiona pieką, plecy pieką. Jakby sam Lucyfer przypalał cię rozgrzanym węglem. Byle do jesieni Miraski (

mirekfloyd









