Samotnosc nocą jest najgorsza. Płacz, ból, nic nie daje go ukoić. Ta świadomość, że najbliższa kiedyś osoba teraz robiłaby wszystko aby uciec jest… Nie wiem ile jeszcze minie czasu zanim się podniosę. #zwiazki
Bożeee, ale cierpi w z samotności. Rok temu chłopak mnie zdradził, a do dziś mam depresję z tego powodu i napady paniki. Niedługo idę na psychoterapie. Nie mam z kim o tym pogadać, nie chce obarczać nikogo moich problemów. I tak się dziwie że wytrzymuje ale to dzięki lekom. Czuje się jak tępa idiotka. Nie mam ochoty żyć, nawet zaczęłam ćwiczyć w domu ale znów przestałam. Chciałabym pójść na jakiś kurs, nauczyć
@Vermeerrr Nie wiem czy może cię to w jakiś sposób wesprze, ale czuję się podobnie, jestem różowym. Aktualnie 7 miesięcy po rozstaniu. U mnie doprowadziło do natrętnych myśli, kompulsji, obsesji, niekontrolowanego płaczu, samooceny -1000, przekreślenia wszystkiego, skupienia myśli tylko na tym
Jak ja to uwielibam... Nie jest ważne, że może dzielić was duża odległość (koszty dojazdu, bramek, paliwa, przygotować, godziny spędzone w trasie, ogrom czasu i energii jaki na to idzie - wiadomo), ale dla kobiet te wszystkie trudy to "żaden argument". Co więcej, nie masz prawa uważać się za mężczyznę jeśli zakomunikujesz, że nie chcesz relacji na odległość. Rozumiesz śmieciu jeden?! Nie waż się nazywać mężczyzną nawet jeśli nie przyjedziesz! Bo
Jak nauczyliście się jeździć na nartach i ile czasu potrzebowaliście? Byłam dziś pierwszy raz na nartach w Bałtowie i wywróciłam się tyle razy, że nie wiem jak to możliwe że wróciłam tylko ze skaleczoną dłonią. Mój problem polega na tym, że nie mogę zapanować nad stabilizacją nóg. Póki pomagała mi koleżanka i patrzyłam tylko na narty i ułożenie nóg (ignorując to co przede mną i dając się jej prowadzić) było w miarę
@Shumitu Bardziej doświadczony chłopaka koleżanki, udzielał mi wskazówek i starałam się zapamiętać. w praktyce mam po prostu zbyt "miękkie" nogi do tego i za bardzo je prostuje
Coraz bardziej #!$%@?ą mnie lekarze, zwłaszcza prywatni. Ceny za wizytę monstrualnie w górę (średnio 300+ zł) ale to jeszcze idzie przeżyć bo inflacja, ceny w górę, OK powiedzmy sprawa do zrozumienia. Jednak nie mogę #!$%@? przeżyć śmiesznego czasu trwania wizyty, gdzie średnio jest to 15 min i potem kolejne "okienko" na pacjenta do zmielenia. Zawsze jak idę do lekarza to dużo czytam, przygotowuję sobie pytania, dokumentacje i inne rzeczy żeby jak najwięcej
co to za grupa?