Mam taki problem emocjonalny. Chętnie kupiłbym sobie rower elektryczny 8-14 tys zł ale sama myśl, że ktoś mi go skroi, gdy na chwile wejdę do żaby czy innej biedry torpeduje chęć jego posiadania, już nawet nie mówię o dojeździe do pracy, pomimo że pomysł fajny dobrze wiem, że jechałbym na nim pierwszego dnia i tylko w jedną stronę.
Już tym bardziej nie rozumiem wożenia się obrandowanymi rowerami gdzie każdego kłujesz w oczy
Już tym bardziej nie rozumiem wożenia się obrandowanymi rowerami gdzie każdego kłujesz w oczy





















#diy #remontujzwykopem
[edit] albo upitol te 15cm z jednego końca i tam zamiast dotychczasowego mocowania na wcisk wierć dziury i mocuj na śruby.