ktos mi wytlumaczy w tenisie fenomen tego samego seta? Przykladowo - przegrywasz 5-0 i nagle dostajesz bombe 7 gemow z rzedu, jestes bezradny, nie potrafisz nic trafic, mimo przerwy tam 2-3minutowej miedzy gemami. Potem przychodzi nastepny set i znow zaczynasz grac, albo gra sie wyrownuje i jest gem za gem. Albo potrafisz przegrac 1 seta 6-1 a potem wygrac 0-6? O ch... chodzi? Dlaczego zawsze tą granicą jest przerwa miedzy setami, co

asdfiksowy







