Koleżanka mirabelka @wspodnicynamtb postanowiła zostać królową skarpet kolarskich, zatem poszło zamówienie. Dostałem ładną paczuszkę, po jednej parze z dostępnych w ofercie modeli (a ma być więcej!). Plus za prostą i zrozumiałą dla faceta instrukcję postępowania w razie prania, nie wolno tego czynić w trójkątnych i okrągłych pralkach, tylko kwadraty, romby i trapezy. W boju sprawdzimy je jak będzie cieplej, ale i długość, i jakość wykonania prima sort - poziom Macka i
Autem do Grodkowa, stamtąd rowerem przez Ziębice do Paczkowa. Tamże kofibrejk w jednej z ulubionych miejscówek. Dalej coraz bardziej po mocny wiatr, coraz bardziej w mrok, z coraz mocniej uwierającym trzecim krzyżem. Po drodze przystanek przy pałacu w Biechowie, który to jest przecudny, a który niedawno został sprzedany przez gminę za śmieszne 1.3 mln zł i teraz tak
No i jest. Zamiast jechać autem do pracy wybrałem rower. Zamiast standardowych 7 km, nieco nadłożyłem i wyszło 31, czyli tyle ile brakowało mi do końca #festive500. Udało się jako 4 osobie w Polsce. Dodatkowe 7 km awansem za wieczorny powrót do domu.
Rapha #festive500 dzień 4 - razem 469 km Wyszła ładne Keira i najgłupsza jazda w tym roku. Praktycznie całość na DK94, tam i z powrotem. Czasu było mało, bo jeszcze trzeba skoczyć do pracy, więc w słuchawkach zamiast One Direction zagościłoDance with the dead, czego efektem jest średnia pow. 30 km/h.
11 tys. km w tej edycji równika pykło, a do 19k km w tym roku
Wietrzna runda im. Emmy Stone. W stronę GSA jechałem z moją nową grupą (bo żem został wytransferowany), skład skromny, ale mocny. Jak skręciliśmy 'pod wiatr' - stawka się porwała, poszła ucieczka, resztą goniliśmy i nie dogoniliśmy. Po prawie 2 miesiącach jazdy na solo miło było znowu śmignąć grupą. Po wdrapaniu się na szczyt odpuściłem wspólny powrót, bo trzeba
Legenda: 100 km 0-199 m Keira Knightley 100 km 200-499 m Taylor Swift 100 km 500-999 m Emma Stone 100 km 1000-1499 m Scarlett Johansson 100 km 1500-1999 m Monica Belucci 100 km pow. 2000 m Magda Gessler
#festive500 dzień 2, czyli podróże z i pod wiatr. Bo w drodze do Czech wiało w twarz, a z powrotem w dupę. Wziąłem Mariusza, więc nieco się wlokłem, szosą bym to znacznie szybciej opędzlował. Ubrałem się za ciepło, co też wpływało na lekki dyskomfort w pierwszej połowie trasy. Na powrocie złapałem gumę na 40 km przed Opolem, niestety nowa dętka puszczała gdzieś powietrze,
@maciejbo1: wytrenowanie (; w wakacje podczas jednej z jazd przez 180 km nic nie jadłem, wypiłem jeden bidon - ale potem był zjazd, którego nie powstydziłby się Hermann Maier.
Trzeba było siedzieć w pracy do 14, więc rower był po nocy. Całkiem przyjemna runda, tym razem imienia Taylor Swift. I te spojrzenia ludzi na stacji benzynowej przy autostradzie, w wigilję o porze gdy cała Polska popija karpia kompotem z szuszu, wchodzi człowiek z rowerem. Wyszło na to, że na stacji też może być przyjemny kofibrejk, a i kolejny raz w tym
101 km - solo na szosie, asfalt mokry, wiatr przyjemny, powietrze ciepłe. zmiana roweru i dalej w świat 32 km - CX Falmirowice, dużo błota, wszędzie. Kolega urwał hak, skrzywił wózek przerzutki. Na przełajach jeńców się nie bierze, więc miał 12 km spaceru, a z drugim kolegą dokończyliśmy rundy i skoczyliśmy na jarmark świąteczny na grzane wino i pierniki.
@fixie: Nie rozumiałem mody na fatbike dopóki na jednym sie nie przejechałem. Zdecydowanie byl to jeden z najfajniejszych rowerów na jakich jeździłem, i wszelkie zarzuty na temat ciężkości i trudności w jeździe można miedzy bajki włożyć a w terenie idzie jak burza ;) I tylko szkoda ze nie stać mnie na własnego ;)
źródło: comment_VkbyZyZaZAqd0aJhcDLpb6y44eKwUZdr.jpg
Pobierz