#anonimowemirkowyznania
Mirki, mam pewien problem. Pisze z pewną dziewczyną, już przez pewien okres czasu, spotkaliśmy się już kilka razy, i w sumie wszystko było bardzo spoko, jej samej bardzo zależało, sama ustawiała spotkania, sama pisała, zaczynała rozmowy, byliśmy w stanie przepisać cały dzień - aż do piątku, gdzie wszystko się zepsuło. W piątek już nie pisała tak jak zwykle, w sobotę przez cały dzień się nie odzywała, a jak ja się odezwałem, to odpisywała jednym zdaniem. Ponadto, odwołała spotkanie w sobotę, i to jeszcze tak zaraz przed nim można powiedzieć. Niby dzwoniła dnia następnego, ale byłem na tyle w-------y, że zupełnie nie chciało mi się z nią gadać. Później doszło do spotkania, niby wszystko było okej, znów przepraszała, a pytając czy wszystko jest okej i czemu się nie odzywała, to powiedziała że po prostu tak wyszło, i w sobotę nie miała zupełnie czasu, gdzieś była u jakiejś koleżanki, czy gdzieś tam. (Wcześniej wiedziałem o tym, ale ponoć się to bardzo przedłużyło)
Dzisiaj, znowu wydaje mi się, że jest podobnie jak w piątek, czy też w sobotę. Ponadto, wydaje mi się, że jest nieśmiała i nie chce mi sie wierzyć, że jest w stanie zrobić ten 1 krok w kierunku związku
Czym to może być spowodowane? Zmęczyła się mną? Chce, żebym został jej kumplem? (XD) Myślicie, że jest jakaś szansa na coś więcej? Najgorsze jest to, że jak się nie odzywa to mnie to tak k------o boli, bo zupełnie nie wiem co się dzieje. Jak myśli, że zostanę jej wielkim p---------m przyjacielem to jest w błędzie, bo wszyscy wiemy że to do niczego nie prowadzi, a na pewno nie do utrzymania kontaktu.
Dodam, że poznałem ją jakoś ~2 miesiące temu, i głównie bardzo dużo pisaliśmy, a doszło może do 3 spotkań. Myślicie, że to już czas, żeby
#
Mirki, mam pewien problem. Pisze z pewną dziewczyną, już przez pewien okres czasu, spotkaliśmy się już kilka razy, i w sumie wszystko było bardzo spoko, jej samej bardzo zależało, sama ustawiała spotkania, sama pisała, zaczynała rozmowy, byliśmy w stanie przepisać cały dzień - aż do piątku, gdzie wszystko się zepsuło. W piątek już nie pisała tak jak zwykle, w sobotę przez cały dzień się nie odzywała, a jak ja się odezwałem, to odpisywała jednym zdaniem. Ponadto, odwołała spotkanie w sobotę, i to jeszcze tak zaraz przed nim można powiedzieć. Niby dzwoniła dnia następnego, ale byłem na tyle w-------y, że zupełnie nie chciało mi się z nią gadać. Później doszło do spotkania, niby wszystko było okej, znów przepraszała, a pytając czy wszystko jest okej i czemu się nie odzywała, to powiedziała że po prostu tak wyszło, i w sobotę nie miała zupełnie czasu, gdzieś była u jakiejś koleżanki, czy gdzieś tam. (Wcześniej wiedziałem o tym, ale ponoć się to bardzo przedłużyło)
Dzisiaj, znowu wydaje mi się, że jest podobnie jak w piątek, czy też w sobotę. Ponadto, wydaje mi się, że jest nieśmiała i nie chce mi sie wierzyć, że jest w stanie zrobić ten 1 krok w kierunku związku
Czym to może być spowodowane? Zmęczyła się mną? Chce, żebym został jej kumplem? (XD) Myślicie, że jest jakaś szansa na coś więcej? Najgorsze jest to, że jak się nie odzywa to mnie to tak k------o boli, bo zupełnie nie wiem co się dzieje. Jak myśli, że zostanę jej wielkim p---------m przyjacielem to jest w błędzie, bo wszyscy wiemy że to do niczego nie prowadzi, a na pewno nie do utrzymania kontaktu.
Dodam, że poznałem ją jakoś ~2 miesiące temu, i głównie bardzo dużo pisaliśmy, a doszło może do 3 spotkań. Myślicie, że to już czas, żeby
#





Hej. Poradźcie mi. Jestem z facetem od kwietnia. Mieszkam aktualnie na totalnym zadupiu, gdzie komunikacja jest straszna (nie mam prawa jazdy). Jeżdżę sobie z tego zadupia do pracy komunikacją miejską, jak muszę podjechać gdzieś do miasta coś załatwić to też idę na komunikację miejską i jest oki - narazie nie mam możliwości zrobienia prawa jazdy, więc w ten sposób podróżuję. Muszę załatwić pilną sprawę w innym mieście (miasteczku w sumie)- niedaleko miasta w którym mieszka mój luby. Dojazd w tamte okolice mam tragiczny, dla mnie to jest wyprawa z X przesiadkami. Poprosiłam mojego lubego czy może mnie tam zawieść i przywieść (od kwietnia, raz tylko go o taką przysługę poprosiłam - jak się przeprowadzałam do innego mieszkania to przewiózł mi rzeczy), nawet jak jechałam do niego to też komunikacją i komunikacją wracałam, czasami nawet dopiero o 22 wracałam do domu, pomimo że on ma samochód. A jeździłam co weekend. Ale rozumiem, że dla niego to jest 40 minut samochodem w jedną stronę, dużo km by zrobił, nie chciałam go naciągać na takie wydatki i nigdy go o to nawet nie prosiłam. Teraz poprosiłam, bo załatwienie tej jednej sprawy z dojazdem zajmie mi cały dzień, muszę czekać pomiędzy przesiadkami itp w drogę powrotną niestety też. Wiem, że ma teraz bardzo mało roboty (własna działalność - nawet przy tej małej ilości dobrze zarabia, więc nie zrujnowałby się) więc poprosiłam go o taką przysługę, załatwilibyśmy przed południem wszystko. "To za dużo kilometrów, pojechać po Ciebie i wrócić" i zaproponował mi, że mogę dzień wcześniej przyjechać do niego na noc i on mnie na drugi dzień zawiezie od stolarza na miejsce i sobie potem sama wrócę. Ja p------e, tak mi się smutno zrobiło. Chyba nie jestem kobietą wartą tego, żeby po mnie przyjechać nawet raz. Nic mirki, ubiorę się ciepło i pojadę sama, ale i tak jest przykro.
PS jestem głupia i naiwna, wszystkie koleżanki mi mówiły, że jak się ze mną spotyka to niby czemu nie mógłby mnie chociażby w niedzielę wieczorem odwieźć żebym sama nie wracała, ale ja go tłumaczyłam, że on musi być na drugi dzień wypoczęty do pracy (ma do mnie w dalszym ciągu 40 minut samochodem w jedną stronę - ja od niego wracałam o wiele dłużej bo nie ma bezpośredniej komunikacji), i że ja rozumiem, że w niedzielę on jest zmęczony po całym tygodniu i chce sobie odpocząć itp. Teraz do jego miasta mam tyle samo ale jeszcze muszę się dostać do tego miasteczka (to jest na końcu tego miasteczka - zakład stolarski gdzie będę zamawiać zabudowę).
Kurde może naprawdę przesadzam, ale myślałam że mnie podwiezie właśnie ze względu na te kilka przesiadek i bardzo niekorzystny dojazd. Eh, eh, eh. Poczucie własnej wartości na poziomie 0.