Ląduję na lotnisku w Ho Chi Minh.
Wymyślam nazwę i adres hotelu w którym się 'zatrzymam' i cierpliwie wypełniam wszystkie rubryki w formularzu wizowym. Swoje odczekuję i w końcu po ponad godzinie, uboższa o 25 dolarów, odbieram swój paszport z wklejoną miesięczną wizą. Zjeżdżam schodami ruchomymi na dół. Mój plecak czeka na mnie na podłodze na środku hali.
Kantory mają wypisane kursy ołówkiem na kartkach A4. Wymieniam trochę gotówki i rozglądam się
Wymyślam nazwę i adres hotelu w którym się 'zatrzymam' i cierpliwie wypełniam wszystkie rubryki w formularzu wizowym. Swoje odczekuję i w końcu po ponad godzinie, uboższa o 25 dolarów, odbieram swój paszport z wklejoną miesięczną wizą. Zjeżdżam schodami ruchomymi na dół. Mój plecak czeka na mnie na podłodze na środku hali.
Kantory mają wypisane kursy ołówkiem na kartkach A4. Wymieniam trochę gotówki i rozglądam się













Dochodzi wieczór, przede mną jeszcze prawie 200 kilometrów jazdy w górach. Od kilku godzin nie mam już zasięgu a od rana minęły mnie zaledwie cztery skutery. Po ostatniej nocy w namiocie na dziko tę postanawiam spędzić w jednej z mijanych po drodze wiosek.
-Mam na imię Paulina, jestem z Polski. Mogłabym spędzić noc w namiocie na waszym podwórku?
źródło: comment_DqZRzRuZCjEZeTaOk5t2ZsoOktE7kFzt.jpg
Pobierzźródło: comment_RdjE81zVfGS9c7ZRBZhYzaooNTpveLeA.jpg
Pobierzźródło: comment_vRiLVlQQQKVwk7f8onKM9FnftVsmkLmF.jpg
Pobierz