@atteint: Umawiam się najczęściej z nudów. Pracuje w domu, nie mam zbyt wielu znajomych i gdy przychodzi piątek/sobota, to odpalam Tindera i tyle.
Tinder nauczył mnie, że nie warto mieć jakichkolwiek oczekiwań, więc spotykając się głównie licze na poćwiczenie skilla jakim jest small-talk i gdzieś tam daleko daleko na szarym końcu jest to chęć stworzenia związku.
@imajoke: spędziłem na produkcji kilka lat i potwierdzam, wszystko co napisałeś jest prawda. Ja nie mogłem znieść tych przygłupów z produkcji, musiałem z nimi pracować, na początku nawet byli zabawni ale szybko zrozumiałem że to są boty które mają 5 kwestii dialogowych. Natomiast bardzo szybko zakumplowalem się z dyrektorem produkcyjnym i z dziewczynami z laboratorium (fabryka produkowała żywność). Fajni, wykształceni ludzie, z którymi można było podyskutować i pożartować. Co ciekawe,
@sailor_73: Myślisz, że w państwie gdzie po aferze z solą nie ujawniono produktów ani firm w to zamieszanych ktoś się przejmuje ludźmi. Ten podatek jest tylko do napełnienia budżetu.
@leftfinger: nie za te pieniądze i nie w tych obowiązkach. W czasie mojej pracy przewinęło się z 7 osób do pomocy i żadna nie chciała podjąć stałego zatrudnienia na ich warunkach.
wynik 250 tys to prawdopodobnie końcówka pierwszej setki, dlatego zrobili sobie klasyikację "filmów które są biografiami muzycznych ikon" żeby dać swój film na pierwsze miejsce
Tinder nauczył mnie, że nie warto mieć jakichkolwiek oczekiwań, więc spotykając się głównie licze na poćwiczenie skilla jakim jest small-talk i gdzieś tam daleko daleko na szarym końcu jest to chęć stworzenia związku.
@BlackBlack:
Mam złą wiadomość