Wziąłem kalkulator do ręki i jestem w ciężkim szoku: żeby móc dorobić się domu o powierzchni 250m, ziemię - muszę mieć 2,5 mln(nie mam ziemii). Obecnie, musiałbym na to pracować 40 lat, i odkładać wszystko co zarobię praktycznie. Nie jeść, nie mieć domu, nie mieć nic. Jeśli chcę żyć na obecnym poziomie, to oszczędzę do końca życia 500 tysięcy złotych max.
Innymi słowy, bez 2 etatów na raz, nie ma sensu myśleć o
Innymi słowy, bez 2 etatów na raz, nie ma sensu myśleć o







Załóżmy czysto teoretycznie, że ktoś ma dość dużą kasę w krypto (kwota siedmiocyfrowa). Jak to najlepiej wypłacić, żeby zapłacić jak najmniej w podatkach? Idealnie byłoby w ogóle nie płacić tego złodziejskiego podatku Belki, który w takim wypadku wyniesie co najmniej kilkaset tysiecy złotych. Sa na to jakieś luki w prawie? Może da się to jakoś sprytnie rozłożyć na raty itp.? Bitomaty/kantory chyba odpadają, bo z tego co wiem