Za co lubię jeszcze mirko? Za to, że poza dennymi wpisami niemyjących się #przgryw, narzekających że ich nie chcą loszki 10/10, lub wojenkami politycznymi (w których sam biorę udział - moja guilty pleasure), są jeszcze na nim zaskakujące wpisy jak ten o mirabelce walczącej z jakimś Januszem, którego krowy zniszczyły jej działkę. Coś pięknego, taka zupełnie losowa, zaskakująca historia, której pewnie w innym miejscu internetu bym nie przeczytał, a
konto usunięte































