Tak apropo #koronawirus to dziś byłem rejestrować żone do lekarza. Służba zdrowia w skrócie:
- budzik na 05:20 - wyjazd z domu o 05:40 - dotarcie pod przychodnie o 05:55 - widzę kilka ludzi już czeka, oczywiście przychodnia zamknięta, deszcz tak wali że po 10 min waże 5kg więcej tak nasiąkłem wodą. Pod małym daszkiem nad zamkniętymi drzwiami jest małe zadaszenie gdzie zmieszczą się 3-4 osoby max.
Dokładnie, gdyby nie praca i wymagane L4 do usprawiedliwienia nieobecności to miałbym w------e, mam w domu antybiotyk i leki bez recepty na przeziebienia.
Za bardzo nie mam wyboru, miasto powiatowe, taki mamy klimat u siebie w mieście że większość przychodni przyjeła taką forme rejestracji. Ta moja i tak długo się opierała, jeszcze 2-3 lata temu można było na telefon sie zapisać. W innej mi powiedzieli że mają pacjentów pod korek i mnie nie przyjmą, kolejna padła i inna ją przyjeła wraz z pacjentami. Ogólnie jest taki okres że wielu
Kopiuj - wklej z zagranicznych portali i for internetowych przetłumaczone na język polski. Szanuje że mu się chce, a ja nie musze szukać tylko mam wszystko w jednym miejscu.
Mam to samo, nawijam makaron na uszy aż miło, kłamie w żywe oczy tak dobrze że aż sam musze pamiętać że to ściema i nie mylić z rzeczywistością. Tak trzeba żyć, pozdro i z fartem.
A co komu przeszkadza w nadmiernej konsumpcji?