Co mnie dzisiaj zaszokowało u kiszonkowca na bogato śniadanie w knajpie, na mieście. Sukienka droga na festynie dla córki jak to powiedział ale kupiona za chwilę sandałki też. Jedna karuzela za chwilę trampolina... Szok na dom już nie oszczędzamy ale bal pełna gębą. Czyżby Przypływ dolkow? Z teściowa chyba różowo nie jest i Juny już nie chce do knajpki jeździć że tatuś tam nie śmiga?
Na ślubie koleżanki nikt z tel nie
Na ślubie koleżanki nikt z tel nie















źródło: comment_1670438014HVYbKT99m4RAP1DMxSjp2l.jpg
Pobierz