Spałem krótko bo około cztery godziny. Wczorajszą relację pisałem długo, wzięło mnie na filozofie a potem jeszcze walczyłem z dodawaniem zdjęć, co mi się nie udało i zrezygnowałem z publikacji. Nie mogłem zasnąć a ostatnią godziną jaką pamiętam z zegarka to 1:06. Dziś będzie surowo i chronologicznie.
Tradycyjnie chciałem ruszyć jak najwcześniej rano. Chwilę po piątej gdy wyszedłem z namiotu gęsta dobrze utrzymana trawa trzymała ogromne ilości rosy. Chodziłem więc







Znów spałem bardzo krótko. Obudziłem się z bólem głowy o piątej po około czterech godzinach snu. Przez godzinę leżałem starając się nie angażować myśli na jakikolwiek temat. Gdy ból trochę ustał wyszedłem z namiotu aby otrzepać go z wody. Niebo było zapełnione chmurami a po wczorajszej nawałnicy wszędzie było mokro i wiedziałem, że nie uda mi się w pełni go wysuszyć.
Śniadanie zjadłem na kolację więc rano tylko wszystko złożyłem
źródło: comment_1593548535uEVd1aIiHFglL3hIunUWpv.jpg
Pobierz