Obudziłem się około szóstej. W nocy nie padało a rano wyszło słońce więc namiot był suchy i od razu mogłem go poskładać. Nieśpieszne pakowanie zajęło mi około godziny po czym pojechałem zjeść sniadanie na ławce pod młynami, które wczoraj minąłem. Gdyby nie ponowna walka z wiatrem o utrzymanie wszystkiego na miejscu byłoby to najlepsze miejsce na śniadanie jakie miałem do tej pory. Do tego było dość chłodno.
Wczoraj zrobiłem niewiele




O czwartej obudził mnie deszcz. Nie mogąc zasnąć, czekałem aż przestanie padać co nastąpiło dopiero o dziewiątej. Wiedząc, że nie skorzystam ze stolika przy którym się rozbiłem, śniadanie zjadłem wcześniej w namiocie.
Ruszyłem o dziesiątej i od razu zaczęło padać. Nie był to mocny deszcz, nawet nie założyłem kurtki. Przestał padać po kilkunastu minutach. Na niebie nadal jednak unosiły się niskie, ciężkie i ciemne chmury deszczowe. Zachciało mi się
źródło: comment_1593927566yDqQG7HStW0pwlxLnn1kJ7.jpg
Pobierz