@Kelemele Właśnie to gdzie pracuję nie ma zbytniego znaczenia, i tak się boję, na poprzednim stanowisku tez tak się czułem czasami, tylko niedawno zostałem przeniesiony i doszła mi jeszcze duża odpowiedzialność, samodzielne podejmowanie decyzji, i fakt, że moje błędy mogą wyjść dopiero po czasie. W sumie to nie wiem od czego to zależy, raz na rok wstanę zadowolony i pełen zapału, a tak to zazwyczaj nie mogę się rozstać z kołdrą,
Eh, ale to dużo roboty bo mieszkam w małej miejscowości i tu ciężko o specjalistę. I musiał bym brać wolne od pracy, a jakby się ktoś dowiedział że mam coś z głową to już całkiem był bym skończony. Ale dzięki za wsparcie.
@yassarian: w sumie to chce ale nie mogę, bo mogło by toto drastycznie pogorszyć stan zdrowia mojej mamy, co konsekwencji wpłynęło by też na moja siostrę ( ͡°ʖ̯͡°) @Patryk hehe tez tak kiedyś myślałem > ale głupie te samobujce są, przecież mogli by ze sobą wziąć jakichś polityków albo przestępców, ja nie wiem oczyma oni myślą @Panas miło poznać xD
Chodzi mi o to, że zostałem wychowany tak, żeby nie robić innym ludziom krzywdy bo to nie ładnie, nie kłamać itp, a to nie pomaga w życiu niestety. No chyba, że ktoś lubi być popychadłem i workiem treningowym dla innych i chce przewegetować całe życie. No i chciałbym to zmienić, a nie stosować myślenia typu "głupszym trzeba ustępować", byle tylko mieć spokojne życie.
@moniczkay Zdziwiłbyś się jak potrafię się nakręcić po odpowiednich lekturach xD Miałem taki moment w życiu, że pchnąłem je mocno do przodu, ale przez rozłechtanie ego zaprzestałem pracy nad sobą. Potrzebuję tylko odpowiednich przykładów i bodźca do działania, przeglądanie wykopu na pewno mi w tym nie pomoże
Wolał bym tabletk,i bo to potrafi chyba każdy lekarz, problem może być tylko z trafieniem w te które będą działać, a w dziuromiejscowości, w której mieszkam może być problem z terapią :/
Właśnie wracam sobie ze spotkania z bliskimi znajomymi. Wszystko spoko, miło fajnie, ja wychodzę, bo chcę wrócić do domu poczilować. Wszystko jest okej, tylko nagle zaczynam czuć się jak przyjeb, jakiś kompletnie niedorozwinięty alien i chce mi się po prostu płakać (╯︵╰,) Zaczyna sie myślenie, jak ludzie w ogóle chcą się zadawać z takim przegrywem, który nigdy nic nie powie wartego uwagi i generalnie jest amebą. Ale problem
@lolokot "jestem [...] DZIEWCZYNĄ" i już wiesz czemu cię zapraszają i chcą z tobą przebywać. Pomyśl sobie czy zaakceptowali osobę odmiennej płci z takimi cechami jak twoje narzekaczko.
To straszne, jak bardzo się utożsamiam z tym filmem. Straszne, jak bardzo wypowiadane są tam moje bóle. Zmagam się ze stanami depresyjnymi, #depresja, już długi czas i tak samo, jak w filmie, myślałem, że to chandra, zniżka nastroju, #weltschmerz, melancholia. Czyli, że minie. Po prostu trzeba wyjść do ludzi (wychodziłem), zacząć biegać (moje dystanse są odnotowane tutaj nawet, pod #ucieczkaprzeddepresja). Nie mijało, nie mija.
No zbliża się nowy rok powoli, więc czas już na jakieś postanowienia nie do spełnienia (⌐͡■͜ʖ͡■)
W związku z tym mam pytanie: jakie hormony zbadać(najprawdopodobniej prywatnie), żeby wiedzieć co jest przyczyną trądziku? Mam już tyle lat a wciąż na mojej twarzy są czerwone punkty :( Nie muszę chyba dodawać, że jest to jednym z powodów mojej niskiej samooceny. Najlepiej by było, żebym sobie sam
Jem i piję :) Ale ja chcę mieć ładną twarz i żyć normalnie a nie się przejmować "o jejku mam taką ochotę na chipsa, ale nie mogę ojoj bo będę miał r-------ą mordę jutro" xD Wyeliminowanie tych rzeczy to tylko półśrodek. Taki przykładowy Sebastian wali Amarenę dzień w dzień, zagryza czipsami i parówkami po 0,49zł za 100gram, myje się w sobotę przed niedzielnym kościołem a ma cerę jak pupcia niemowlaka.
No to nic, trzeba będzie wprowadzić dietę (po świętach oczywiście bo nie jestem masochistą xD) :) Trochę czytałem o wpływie jelit na organizm i trądzik i myślę, że zmiana odżywiania to może być dobra droga. Niestety zapewne kręta, wystarczy, że nastrój mi się pogorszy, pojawią się jakieś głupie myśli, że to wszystko na nic i tak jestem stracony, bez szans na lepszą przyszłość i mam gdzieś wszystkie swoje postanowienia :( Pozdrawiam i
Mirki i mirableki, mam problem, a może lepiej powiedzieć dylemat.
Mój #rozowypasek, z którym jestem od 4 lat postawił mi dylemat: albo zostanę katolikiem albo z nami koniec (╥﹏╥)
Oczywiście ja ateista, mam tylko chrzest, moi rodzice wystąpili z Kościoła katolickiego, ona mieszkanka wsi co równa się oczywiście z mocnym katolicyzmem i myśleniem "ojojoj co ludzie powiedzą". Dlatego, powiedziała mi,
Tylko, że dzięki różowemu mam gdzie mieszkać i mam pracę :/ także zerwanie będzie się wiązało także koniecznością rozpoczęcia niejako życia od nowa, nowe miasto (tutaj ciężko z pracą), nowa praca, utrata tych kilku znajomych. a do miasta rodzinnego nie chciałbym wracać. ja p------e jak ja nie lubie zmian, jeszcze w moim stanie psychicznym to może mnie skończyć ( ͡°ʖ̯͡°)
Właśnie to gdzie pracuję nie ma zbytniego znaczenia, i tak się boję, na poprzednim stanowisku tez tak się czułem czasami, tylko niedawno zostałem przeniesiony i doszła mi jeszcze duża odpowiedzialność, samodzielne podejmowanie decyzji, i fakt, że moje błędy mogą wyjść dopiero po czasie. W sumie to nie wiem od czego to zależy, raz na rok wstanę zadowolony i pełen zapału, a tak to zazwyczaj nie mogę się rozstać z kołdrą,