Wiecie co mnie najbardziej rozwala? Że mówi się, że dzieciaki siedzą przed komputerem, a nie czytają książek. No bo siedzą. Jak kupisz grę, to będziesz grał zanim nie przejdziesz/znudzi się. A książka powiedzmy będzie kosztować z 40, ale przeczytasz ją w mig. I co z nią potem zrobić? Nawet książki podrzędnych pisarzy kosztują nieporównywalnie dużo. Zaraz jakiś boomer mnie to wyskoczy, że można iść do miejskiej biblioteki, tak tak można, Jak tam

wladcakabanosow







