Kuźwa... 6 rano a ja muszę zasuwać do sklepu po klucz, bo serwis tak mocno dokręcił pedały że skręciłem inbusa próbując je wczoraj odkręcić i przełożyć do innego roweru. A za godzinę kolejny wyjazd na #rower
@Diabl0: Skubaniec... nawet z kluczem musiałem użyć przedłużki aby odkręcić ten cholerny pedał... Ja nie wiem czym on go dokręcał, ale na pewno nie było to zalecane 25 Nm...
@pietryna123: osad z docierających się klocków i tarcz - swoją drogą niefajne uczucie gdy dopiero na zjeździe uświadamiasz sobie że nie masz dotartych hamulców i ledwo jesteś w stanie przyhamować...
Uwaga - znowu banda spoconych suchoklatesów z plastikowymi kubkami, plastikowymi koszulkami i plastikowymi butami będzie blokowała #wroclaw ganiając jak #zwierzeta z wścieklizną po asfaltowych ulicach...
Przygotujcie się na paraliż miasta i utrudnienia w powrocie z aktywnego weekendu dla dobra tego promila które uważa że bieganie po twardym asfalcie w smogu i przy okazji utrudnianie życia całej reszcie to idealna zdrowa aktywność...
@fishery: mnie w-----a masa krytyczna i utrudnia mi prace, dojazd do domu utrudnia mi manifestacja onr/lewakow/jezusa/rozowychpanow (niepotrzebne skreslic), w-----a mnie komunikacja miejska, przeszkadzaja mi tlumy na koncertach ktore rozlaza sie i cale mpk zapchane itd itd... Chlopie zyjesz w miescie z calym dobrem inwentarza. Czasem leci maraton, czasem jezdza rowerzysci, czasem trafi sie jakas blokada emerytow. Gdybym mial wylewac zolc i tluc glowa w sciane z powodu takich rzeczy, to
Szybki spontaniczny urlop w Dolomitach. Niestety okazało się że Cortina to mało przyjazne miejsce dla zwolenników MTB w wydaniu bardziej Enduro niż XC - długie, nużące podjazdy (często asfaltowe albo wręcz wypychy), mały wybór i słabe oznakowanie tras, zjazdy szutrowymi drogami wysypanymi jakimś tłuczniem na którym nie ma praktycznie żadnej przyczepności. Na 4 trasy zaledwie jeden ~3km odcinek podchodzący pod singla, oraz
Jako że dawno nie jeździłem XC to niedziela spędzona w Izerach... Jednak taka jazda to nie dla mnie - nie rozumiem po co wjeżdżać na górę jak nie czeka tam zajebisty zjazd - na 72km jazdy zaledwie dwa razy warto było opuścić siodło :P Dobrze że przynajmniej towarzystwo dopisało i udało się też załapać na naleśniki w chatce górzystów :)
Kouty zaliczone. Masa mega zjazdów, świetna pogoda (mimo prognoz) i świetna zabawa. A do tego trochę gleb (nowy FF nosi już dumne ślady użycia zgodnego z przeznaczeniem) oraz wywalona uszczelka w Rebie. Ale i tak było warto.
Pierwszy raz na czarnym spotkałem granice gdzie mój poczciwy Nerve z 120mm skoku nie wyratował mnie z opresji - metrowy drop na przednie koło przerósł jego możliwości :/ Czas pomyśleć o nowym
@tony-rocky-1238: bez znaczenia - na całej trasie nie było odcinka (niezależnie z której strony nie patrzeć) który by sprawił że puls na zjeździe dorównywał by temu na podjeździe. Ot, masa szutrowych dróg z (zazwyczaj) przyzwoitym oznakowaniem na niedzielną przejażdżkę, ale nic co by spowodowało skok adrenaliny czy banana na twarzy.
Szybki wypad na Ślężę aby zabić czas do imprezy. Było tak gorąco że na podjazdach nie szło złapać oddechu. a pot ściekał strumieniami... Za to na zjazdach udało się zrobić jednego koma (zjazd miedzy kropkami) oraz jedną 10kę (zjazd czerwonym do Wierzycy), i teraz nie wiem czy to przez nowy kask, czy przez fakt że im szybciej zjeżdżałem tym przyjemniej powietrze chłodziło :D
Co tu dużo pisać - po prostu Superflow x2 - tak dla przypomnienia sobie jak to w zeszłym roku się jeździło.
Nuda, nawet zdjęć nam się nie chciało robić. Ale przynajmniej zacząłem nową kolekcję opasek :)
Statystyki:
źródło: comment_0BucC8T6H31DTfs0p7WgFznznHRWRnrR.jpg
Pobierz@anonim1133 - ej, coś źle działa "w tym tygodniu". W tym tygodniu mam na tą chwilę jakieś 50km a nie ponad 300...