Cholera jasna, dziś już sobie powiedziałem, że koniec użalania się. Może i nie znajdę znajomych ani dziewczyny, ale nie chce mi się już siedzieć całe życie przed kompem i od jutra sobie będę gdzieś wychodził, czy to w góry, jakieś zamki pozwiedzać czy na głupi rower czy do lasu. I było ok. Aż przed chwilą nie dowiedziałem się, że przyjechała rodzinka zza granicy i wczoraj wszyscy balowali (kuzyni w moim wieku i

Szerlok_Holms


















