Nie wiem z jakich translatorów korzystają rosyjskie farmy trolli ale gdyby tak się złożyło że z jakichś rozwiązań typu Google translator, deepl albo choćby z LLMów, to może wystarczyłoby, żeby twórcy tych rozwiazan do tłumaczeń z tego języka (potencjalnie też z innych) dorzucili drobną zmianę, ktora zamienia jeden konkretny znak (jakąś literę) na bardzo podobny znak. Wtedy bardzo łatwo można byłoby zidentyfikować fake i propagandę, przy czym informacja o tych modyfikacjach musiałaby
Comprido

















