@tcp-protocol: widzę, że już się zleciało psiarstwo i zaczęło sie ujadanie...pewnie dowiemy się, ze Twój syn sprowokował puszka okruszka i jeżdżenie na rowerze to fanaberia...i w ogóle jak pilnowałeś syna nieodpowiedzialny tatuśku... stary, szkoda strzępić ryja na tych wykolejeńców
@Bill_Kilgore: bo ten mem pochodzi z Ameryki, tam największymi psiarzami są właśnie białe kobiety, czarni często są za biedni by mieć dużego psa a azjaci... no azjaci nie istnieją w mitologii amerykańskiej xD Trochę jak u nas koniary to prawie zawsze młode kobiety.
Przy okazji mem pokazuje lekki rasizm w stosunku do białych, za taki sam mem ale o czarnych kobietach dostałbyś od razu
Ten wpis przypomniał mi pewną sytuację sprzed 21 lat o w sumie jedynej znajomości jaką zawarłem przez gry (nawet w MMO gram solo xD).
Grałem sporo w Sacred i pewnego dnia postanowiłem zagrać online (na modemie). Wszedłem do gry i poznałem tam jakiegoś gościa, na imię miał chyba Mirek (albo Maniek?). Szybko się skumaliśmy i trochę graliśmy razem, chociaż był pewnie z 20 lat starszy ode mnie.
@nowszyja: Psiarze terroryzują cały kraj, a normalni ludzie im ulegają. Sam ostatnio pytałem pracownika hotelu dlaczego nie upomną właściciela psa który biegał po lobby barze i zlał się na podłogę. Powiedział mi że ostatnio jak upomnieli innego psiarza to nagrał o nich filmik a oni zostali zasypani hejtem w komentarzach. To są chorzy ludzie. Masz przykład tutejszych psiarzy typu Casuel albo przemek-ja, wczoraj cały dzień naśmiewali się że śmierci tego
@nowszyja: państwo skapitulowało przed "psiarzami", tylko nie w rozumieniu "właścicieli psów", a kilki policyjnej. Gdyby chłop był zwykłym Januszem, to by miał problemy już po pierwszym razie, a tak to koledzy "w wymiarze sprawiedliwości" zamietli sprawę pod dywan.
Ten wpis dedykuję wszystkim tym, których poznaliśmy w wirtualnych światach, a którzy zniknęli bez pożegnania.
Od wielu lat nie gram już w żadne gry online. Kiedy jednak wracam wspomnieniami do czasów, gdy wielogodzinne sesje przed komputerem były czymś zupełnie normalnym, jedno wspomnienie szczególnie się wyróżnia, czyli World of Warcraft. Nie była to jednak gra, którą zapamiętałem dzięki grafice czy mechanice. Najbardziej wyjątkowe były relacje z ludźmi, które w niej tworzyłem. Oczywiście często grałem ze znajomymi
@Wojciech_Skupien: socjalny aspekt gier MMO to coś absolutnie pięknego, spędziłem niezliczone godziny w Lineage 2 i WoWie wiele lat termu i poznałem mnóstwo wspaniałych osób. Wielka szkoda, że obecne gry są tak na maksa uproszczone i nie kładą nacisku na interakcje miedzy graczami. Obecnie możesz klepać wowa od 1 lvl do max i nie odezwać się do choćby jednej osoby, podobnie jest z innymi grami sieciowymi
Miałem tylko 19 lat i nie napisałem matury. Uwielbiałem Kiszaka, miałem wszelakie t-shirty z alldead i wszystkie rogi ze sklepu. Modliłem się do Kiszaka każdej nocy przed snem, dziękując za to że żyję. "Kiszak to miłość, kiszak to życie" mówiłem. Tata to usłyszał i nazwał mnie dadgamerem. Wiedziałem że jest zazdrosny o moje oddanie Kiszakowi. Nazwałem go woke propagandą i silniczkiem. Dał mi w pysk i posłał mnie do łóżka. Płakałem, bolała
stary, szkoda strzępić ryja na tych wykolejeńców