Idę sobie po deptaku w Sopocie, widzę jak typ depcze pęta i kopie go do studzienki. 2 m od niego jest śmietnik. widzę że pierwsze kopnięcie nie trafione, pet nadal na chodniku
Wołam do niego - hej, wyrzuc to do śmietnika! I idę dalej.
W-----ł, się ruszył za mną, wola, "jesteś p------y!". Nie rozumiem, zrobić źle to jedno ale oburzać się że ktoś Ci zwraca uwagę?. Ogonie też byłem wyższy o głowę i zbliżył się do mnie na strzał, ale tylko go odepchnąłem. A mogłem go znokautować. To był niski 40 latek. Obok niego stała gruba baba z namalowanymi brwiami chyba jego żona. Patrzyła na mnie z groźna mina. Stwierdzili że szukam zaczepki, że o co mi chodzi.
Czy zwracacie uwagę ludziom którzy rzucają pety gdzie popadnie? Wg was szukam zaczepki i powinniśmy to akceptować? Najbardziej mnie zastanawia że zamiast odpuścić to gościu rzuca się na mnie tak jakby to ja coś złego robił.
Co to za kraj, niech każdy palacz pali do woli i zdycha na raka





Komentarze (2)
najlepsze
Kiedyś przy śmietnikach były nakrętki butelek i pety. Zmieniły się opakowania i nakrętka zostaje na butelce. Teraz leżą tylko pety. Pety powinny być zwrotne. Wtedy pewne grupy by nie wyzwalały tam gdzie stoją a inne