Frank a sprawa polska
Przeczytałem taki artykuł
//www.rp.pl/artykul/28,1172230-Niemiecka-prasa--Polska-jest-najwiekszym-przegranym-w-Europie-srodkowo-wschodniej.html
Polecam przeczytać samemu i samodzielnie wyciągnąć wnioski, gdyby komuś się nie chciało/ nie maił czasu/ nie potrafił czytać ze zrozumieniem tekstów dłuższych niż parę linijek to poniżej mój abstrakt:
„W wyniku silnej aprecjacji franka Polsce pożyczka może się przydać, nawet jeśli Narodowy Bank Polski zapewnia, że polski sektor bankowy jest stabilny i odporny" – pisze FAZ przytaczając opinię NBP, który zapewnia, że osłabienie złotego wobec szwajcarskie waluty nie będzie miało wpływu na wyniki polskiej gospodarki – „Bądź co bądź rząd w Warszawie spodziewa się w tym roku 3,5 procentowego wzrostu gospodarczego".
Jak pisze dziennik, w Polsce jest ponad 500 tysięcy kredytów hipotecznych denominowanych we frankach szwajcarskich, w Rumunii około 150 tysięcy, Chorwacji 60 tysięcy, w Serbii 20 tysięcy. „W Austrii również wielu klientów ma kredyty we frankach szwajcarskich, jednak tamtejsze instytucje finansowe nie widzą powodów do paniki", pisze dziennik.
(...) W listopadzie ubiegłego roku wartość tych kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich wynosiła 131 mld zł, co stanowiło prawie 40 procent wszystkich kredytów hipotecznych. „Po decyzji Szwajcarskiego Banku Centralnego, w czwartek wartość ich wzrosła raptownie do157 miliardów złotych" – powiedział niemieckiemu dziennikowi analityk Commerzbanku. To odpowiada prawie dziewięciu procentom spodziewanego PKB w 2015. „Polska jest największym przegranym w Europie środkowo-wschodniej" – ocenia dalej analityk niemieckiego banku. Dług zagraniczny wzrośnie o jeden p.p.
(...) Od 2009 wielkość kredytów we frankach została zredukowana o ponad jedną piątą".
Dalej TLDR?
Cóż, uproszczę:
Od roku 2009, 500 tysięcy Polaków posiadających kredyty hipoteczne denominowane we franku spłaciło około 26 miliardów złotych zadłużenia
Te 5 lat ich potu i wysiłku zostało przekreślone w ciągu jednego dnia gdy frank umocnił się o około 20%.
Są teraz dokładnie tam gdzie byli 5 lat temu.
Kwestie techniczne:
- Spłacone 26,2 miliardów złotych nie uzwględnia odsetek, prowizji i zysku banków oraz zmiany wartości franka. Przypomnę że w roku 2009 frank kosztował około 3 PLN. W 2015 średnio 3,5 PLN, czyli tak naprawdę przez te 6 lat frankowcy spłacili wzrost wartości franka + zaledwie 4 mld zadłużenia nominalnego.
- Za sam pomysł udzielania kredytów w walucie obcej odpowiadają głównie banki (i różni reptilioni którzy im to doradzali ale tych trudniej namierzyć, choć kilka da się wyłapać). Jak już chcecie obwiniać polityków to przypominam że zaczęło się to gdzieś w 2006, przy całej mojej niechęci do idiotów z peło to był czas PiSu.
Czy da się coś z tym zrobić i czy coś się z tym zrobić powinno?
Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem a i tak wychodzę zaraz.
Na pewno warto zauważyć że to co jednostkowo często jest bólem d--y naiwnego leminga, w ujęciu trochę szerszym jest dość poważnym zagadnieniem ekonomicznym i społecznym.
PS. Nie mam kredytu we frankach, ani w złotówkach, ani w euro ani w jenach. Mieszkam gdzie indziej, mieszkanie wynajmuję. Nikt z bliższej rodziny ani nawet żaden znajomy nie ma kredytu we frankach.
Komentarze (10)
najlepsze