Ja to zrozumiałem tak: stwierdziliśmy na wraku ślady, które mogły wskazywać na istnienie materiałów wybuchowych, ale nie musiały; teraz użyliśmy tej samej metody do przebadania drugiego z Tupolewów, takiego, na którym nic nie wybuchło i badanie dało ten sam wynik.
Ale może za bardzo upraszczam. Może po prostu drugi z Tupolewów też był gotowy do zamachu, na wszelki wypadek, gdyby w pierwszym coś się zepsuło i lecieli drugim.
Co za pieprzenie. Nie można stwierdzić czy na tutce były ślady ładunków wybuchowych bez badań. Można jedynie stwierdzić, że znaleziono jakieś cząsteczki. Tak trudno to niektórym zrozumieć?
Komentarze (2)
najlepsze
Ale może za bardzo upraszczam. Może po prostu drugi z Tupolewów też był gotowy do zamachu, na wszelki wypadek, gdyby w pierwszym coś się zepsuło i lecieli drugim.