Pomyślałam, że może kogoś interesuje, że może przydadzą się moje porady. A więc tak z grubsza : ja z moim chłopakiem (wykopowicz też) byliśmy na przełomie lipca i sierpnia (jakieś 3 tygodnie temu) autostopem do Sarajewa (miało być do Czarnogóry ale nie starczyło czasu i kasy w sumie). Cała podróż trwała 2 tygodnie, niecałe (wyjazd w pon, powrót w pt następnego tygodnia). Była to nasza pierwsza podróż autostopem w ogóle. Mieliśmy namiot ze sobą, karimaty, śpiwory, dwa wieeelkie plecaki (jakoś około 70 litrowe) i mały plecak. Natachaliśmy się że ho ho.
Trasy ogólnie na googlemaps nie mam zrobionej ale ogólnie przebyliśmy tak : Wrocław - Olomouc - Budapeszt - Pecs - Sarajewo (była też masa pobocznych miejsc tzw. przystankowych ale te najważniejsze).
Tak więc wszystkich ciekawych zapraszam :>
Komentarze (90)
najlepsze
1. Mieliście jakieś sztuczki/sposoby na łapanie stopa?
2. Gdzie spaliście?
3.
2. pierwszy nocleg to gdzieś za Tesco na wyjazdówce z Olomouca (w nocy chyba dużo jeży łaziło
o, i jeszcze największe błędy, czego się wystrzegać, czego nie robić.
Proszę:>
Mi się podobało ale nie wiem czemu z tego miasta biła jakaś taka bieda i smutek że miejscami chciałam już wyjechać :( Ale ogólnie miasto na +. Może to Budapeszt nie jest ale
1.Dostaliście zaproszenie na nocleg?
2.Jakieś ciekawe
2. Cevapi - ponoć typowa bośniacka potrawa. zdjęcie dam w powiązanych. muszę przyznać,
Co z ubezpieczeniem?
ubezpieczenie miałam jakieś studenckie takie nazywa się 'Planeta Młodych'.
W Sarajewie polecam
ps. Gratuluję przygody :)
miałam niezły mindfuck jak któryś z kolei kierowca pokazywał palec wskazujący w dół i robił smutną minę.. myślałam że może on sie nie może tu zatrzymać (chciaż miejsce idealne).. wyszperałam w necie że chodzi o znak 'jestem stąd, nie jadę dalej'. były teżtakie przypadki ze kierowcy patrzyli się na mnie jak na umysłowo chorą i coś krzyczeli do mnie przy zamkniętych szybach w samochodach :P także do
Zapodaj jakieś fajne zdjęcia.
mieliśmy sporo żarcia z Polski ze sobą z Biedronki, wodę dokupywaliśmy na bieżąco, ale w Sarajewie jako że nam trochę kasy zostało to poszaleliśmy (polecam ten kraj, taniej niż w Polsce a chyba mniej turystycznie niż inne rejony Europy). gotowaliśmy jakieś makarony z sosami w garnku na kuchence turystycznej (co za błąd..). teraz już wiem, że nie ma co babrać się z kuchenkami