Wpis z mikrobloga

  • 240
@morgiel @programista3k dokładnie. Developerzy to dostają tylko grosze za klepanie kodu. Zresztą też jest rotacja i tylko część jest od początku do końca, większość do prostu trafia do projektu w trakcie, robi taski i odchodzi. Studia developerskie też po prostu swoje dostają. To wydawcy chcą wycisnąć jak najwięcej. Bo dla nich to tylko Excel i po jednej stronie (gracze) jak i po drugiej (developerzy), to nie ludzie, tylko cyferki. Studia
  • Odpowiedz
Ale bez wydawnictwa nie da się zrobić globalnej dystrybucji.


@mk321: No ale jak chcesz coś załadować na steama, to nie możesz, bo Valve mówi "nie", czy jak to wygląda?
  • Odpowiedz
@tellet: możesz, ale gra się sama nie zrobi, a tym bardziej dobra gra i ktoś na to musi wyłożyć kasę.
A tym kimś jest wtedy wydawca, który ma kasę na produkcję + pomoże z marketingiem i sprzedażą.

Tylko teraz duże gry AAA kosztują dużo, a tabelki muszą się jeszcze bardziej zgadzać, bo duzi wydawcy to spółki giełdowe :)

I tak się zatacza koło. Wydawca wykłada kasę i
  • Odpowiedz
@Pawcio_cukierek właśnie bardzo dobry przykład. Oberwało im się za lepszą kampanię niż grę, ale w efekcie swoje zarobili.

Pomyśl co by było, gdyby gra była słaba i nie miała kampanii? Nic by nie sprzedali.

Wniosek jest taki, że kampania ważniejsza niż sama gra.

Jeśli gra jest dobra, to bez kampanii nie ma to znaczenia.
  • Odpowiedz
@morgiel: akurat taki Microsoft - chociaż od kilkadziesiąt lat walczył o nazywania piractwem pobieranie plików, sam zmienił zdanie, gdy okazało się, że aby GPT mogło działać trzeba "spiracić" sporo treści z internetu.

Jak klient pobiera to jest piractwo / kradzież, ale jak korpo to jest metafizyka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz