Aktywne Wpisy

Przypominam że lot oskarka na orbitke kosztował mnie i ciebie 275 000 000 PLN
Pieniądze dosłownie pchnięte w próżnie ale spora część społeczeństwa przyklaskuje.
To jakieś 60 bloków po 40 mieszkań każdy budownictwa społecznego.
Pieniądze dosłownie pchnięte w próżnie ale spora część społeczeństwa przyklaskuje.
To jakieś 60 bloków po 40 mieszkań każdy budownictwa społecznego.
źródło: temp_file241264809783927043
Pobierz
FunkyMonkey +27





Pytanie do #programista15k ze stażem powyżej dziesięciu lat:
TLDR:
Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym i skąd wziąć motywację do zmian?
Długa wersja:
Pracuję w dużym projekcie embedded od ponad sześciu lat. Przez duży projekt rozumiem że zespół ma kilkadziesiąt osób plus zagraniczne oddziały po kilkanaście/kilkadziesiąt osób. Ta grupa tworzy jeden zespół a zespołów w projekcie jest kilkadziesiąt. W naszym repozytorium jest kilka milionów linii kodu (razem - produkcyjny, testowy i testy jednostkowe).
Od dłuższego czasu już prawie nie programuję - całe sprinty zajmuję się różnego rodzaju analizami, uzgodnieniami i bieżącymi problemami, naprawianiem jakimś błędów i od czasu do czasu oskryptowaniem czegoś na co na co dzień doprowadza mnie do szaleństwa. Nie było tak od początku ale z czasem wylądowałem w takim modelu.
Problem jest taki że korporacja w ten sposób związała mnie ze sobą - trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - jestem słabym programistą (ale mam nadzieję dużo lepszym deweloperem). Mogę robić precyzyjne poprawki ale gdyby ktoś mi dał do napisania duży komponent na kilka tysięcy linii kodu to poległbym na takim zadaniu. Drugim moim problemem jest to że zadania od kolegów i problemy które spotykają są dużo ciekawsze niż moje zadania (ale bardziej w myśl że u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona) i przez to jak już trzeba coś zakodować i dostarczyć to potem jest walka z czasem. Niemniej jednak prześladuje mnie myśl że ta cała moja robota jest bez sensu - ustalenie czegokolwiek w takim molochu trwa wieki a bariery językowe, kulturowe i jeszcze jedna której nie potrafię nazwać (chodzi o inny sposób myślenia analitycznego), nie ułatwiają jakichkolwiek ustaleń.
Generalnie nie mam satysfakcji z pracy nie licząc tych małych zadań w których mogę sobie oskryptować rozwiązanie jakiegoś problemu który mnie trapi.
No i teraz tak sobie trwam - robota jest stabilna, kasa nie porywa (około 12k netto na UoP z 50%KUP) ale za to mam ~5k raty kredytu, mam dobry work live balance - nie prześladuje mnie robota po godzinach.
Jak się zmotywować do zmian? Powrót do względnej sprawności w kodowaniu to są dwa miesiące intensywnego katowania codility. Nawet jeśli bym się zmotywował to jedyny słuszny kierunek to duże korpo z własnym produktem bo praca w małej firmie zburzy work life balance - przechodziłem już kiedyś przez pracowanie przez kilkanaście godzin dziennie i nie mam zamiaru do tego wracać. Problem jest taki że w dużym korpo praca będzie wyglądać podobnie.
Nie wiem co z tym wszystkim zrobić - nie chce mi się poświęcać życia prywatnego (głównie sportu w którym powoli acz sukcesywnie pracuję nad postępem) na rzecz odzyskania skilli tylko po to żeby robić to samo za trochę lepszą kasę i zaraz ten skill znowu zapomnieć.
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: ludzie przez 6 miesięcy kują setki pytań rekrutacyjnych, zadan, algorytmów, czytaja 10 książek branżowych itd. A ty płaczesz na 2 miesiące lekkiej nauki?
Trzeba było myśleć wcześniej i robić sobie codzienne 30 minut algorytmów każdego dnia to byś nie musiał nic robić. Większość w branży tak robi żeby nie wypaść z
@mirko_anonim: po którejś pętelce for powiedziałem sobie dosyć i s----------m w siną dal rzucając programowanie. Nie żałuję¯\(ツ)/¯
@Bad_Wolf: i co zacząłeś robić?
1) Widocznie nie doczytałeś do końca. Mogę to zrobić ale perspektywa jest taka że w nowej pracy będę robił dokładnie to samo za trochę większą kasę a to jest średnia
masa osób ma problem ze zdobyciem pracy, siedzą po 3-4 miesiace bez projektu, robią jakieś certy GCP/Azure/AWS żeby zdobyć robotę itd. Finalnie zarabiali 150zl/h
@amozeto: zająłem się zawodem wyuczonym z technika. Odpaliłem własną firmę, trochę zacięcia i poszło.
Później zająłem się poniekąd zmiksowaniem biznesu z it i zajmuję się wdrożeniami specyficznego softu dla 3 i 4 liter.
Mityczne 15k wpada
@nad__czlowiek: Kiepskie to B2B skoro pozwala na zbudowanie poduszki tylko na pół roku. I to wszystko dzięki minimalnemu
Embedded rządzi się swoimi prawami - przez ostatnie trzy lata nie potrafiliśmy znaleźć trzech sensownych developerów którzy nadawali by się do pracy w projekcie. Jakość kandydatów była słaba a ich wymagania kasowe znacznie odbiegające od ich umiejętności. Nie wspominam już że mało kto idzie w embedded bo to jest trochę taka nisza bo zarobki są gorsze niż w przypadku innych technologii a wymagania co do kandydatów
@mirko_anonim: nie zrozumiałeś, wdrażanie technologii dla trzyliterowych instytucji. Czasem czteroliteroewych
@mirko_anonim: Nie spełniasz się w tym co robisz. Nikt tutaj nie wie co naprawdę kręci cie w życiu. Odpowiedz sobie
U mnie się sprawdza, btw. też zaczynałem w embedded i uważam, że to najgorsza domena do pracy w Polsce dla programisty (porównywalna z klepaniem formatek na webie), powtarzalna, dużo legacy i j-----a się z przestarzałymi językami (c, c++03), płacą psie
@elmerski-fudski: zarabiasz 25k netto b2b z tego masz 20k na rękę, rata kredytu 8k, leasing z oplatami 4k, jedzenie, wyjścia na miasto, pierdoły 4k - ile realnie oszczędzisz? Zostaje ci 4k miesięcznie.
Poduszka 50k to rok pracy ale potem wiadomo, wakacje