Aktywne Wpisy
Techguy91 +72
Życie 90% ludzi jest niewarte nawet przeżycia. To jest niesamowite jak duże nierówności mają miejsce w tym społeczeństwie, a ludzie już dawno się z tym pogodzili. Z jednej strony mamy ludzi, którzy za swój majątek mogliby kupić pół Polski, pławią się w luksusach i śmieją z proli, a z drugiej areczkow na minimalnej, którym ledwo starcza do pierwszego i jebią w pocie czoła na tych u góry. Nie mówiąc już o jakiejś

Metylo +32
źródło: temp_file8164932907680864075
Pobierz



https://myanimelist.net/anime/40787/Josee_to_Tora_to_Sakana-tachi
Josee to Tora to Sakana-tachi
Miałem sobie dać spokój i nawet nie pisać o tym dziele, ale widząc, że mój ulubiony zawodnik @kinasato wystawił temu filmowi 3/10 nie sposób przejść obok tego obojętnie, ponieważ... ma rację. Sam dałem zaledwie oczko wyżej.
Powyższy cytat pochodzi z komentarza pod postem na temat w/w bajki sprzed pół roku, gdy nie miałem pojęcia o czym ta bajka jest. I w zasadzie to ten ślepy strzał okazał się prawdą, ponieważ mamy do czynienia z bajką niesamowicie przewidywalną oraz nudną. Szybki zarys - jest babeczka na wózku, jest chłop który dorabia bo potrzebuje na studia, życie, no i zbiera na wyjazd do Meksyku gdzie chce kontynuować karierę naukową po skończeniu studiów. Dostaję ofertę, żeby zajmować się kaleką za dobrą kasę, na co chętnie przystaje. Tytułowa Josee mieszka z babcią, która ma ją trochę w dupie, mówi, że świat jest zły i jak już ma przydupasa od zajmowania się niepełnosprawną to sobie chodzi na pachinko.
W tym krótkim opisie wymieniłem trzy ważne informacje, a w zasadzie jedynie trzy informacje:
-babcia (która ma już 80 lat)
-baba i chłop spędzają ogromną ilość czasu razem
-chłop chce wyjechać za granicę jak skończy studia
Teraz wyobraźcie sobie co można z tego ułożyć? Osobiście strzelałem, że tylko jedna z tych rzeczy pójdzie źle, ale twórcy nie uważali w szkółce pisarskiej i d----------i do pieca tak, że wszystko poszło źle, a nawet dorzucili jeszcze dodatkową niespodziewaną dramę, która nie była nikomu do szczęścia potrzebna, szczególnie fabule, która dążyła donikąd.
Dla mnie dzieło sztuki musi spełniać jakiś cel - sprawiać zabawę/być rozrywką, wpływać na moje emocję, zostawiać jakąś lekcję, bawić się reżyserią, mieć ciekawą fabułę, koić duszę. Wbrew pozorom "Josee i Tygrys i Ryba" nie spełniają tych założeń. Pacing i przekazywane emocje są na początku filmu dość słabe. Jest on płaski, nudny i przewidywalny - jako widz po prostu wiem, że muszę przesiedzieć te 50 minut patrząc na nieudolne próby odwzorowania "Intouchables" zanim zacznie się cokolwiek dziać. Jak się coś dzieje to jedziemy po bandzie, tak że ani nie jest ciekawie, ani emocjonalnie ponieważ cały czas jesteśmy w dołku emocjonalnym i nie ma różnorodności w prezentowanych emocjach. Po prostu wchodzimy znowu na płaskie rejony, gdzie tym razem jest nam smutno.
Postacie nie zasługują na osobny akapit. Chłop jest Jezusem, baba drze mordę i zachowuje się jak rozwydrzona nastolatka, która nienawidzi świata. Lekką ręką jej dawałem 13-17 lat, gdy powiedziała że ma 24 lata (czyli jest 2 lata starsza od protaga) to spora część fabuły się posypała w mojej głowie. Począwszy od jej zachowania (jak jest od zawsze kaleką - czemu bunt; jak od niedawna - dlaczego nie doświadczyła wielu rzeczy jak jedzenie crepe), po fakt że jest nierobem i dopiero PEWNE WYDARZENIE zmotywowało ją do poszukania pracy. Jedyne usprawiedliwienie jej zachowania to płaczliwy ton sytuacji nadany przez twórców, bo chlip chlip, nie ma nóg.
Co można powiedzieć dobrego o tym filmie to na pewno warstwa wizualna, na którą patrzy się z przyjemnością. Design Josee jest dobry, natomiast wszystkie inne postacie są whatever. No i najważniejsza rzecz - insert song/ending od Eve, z którym Was zostawiam, żeby zakończyć ten wpis w pozytywnym tonie.