Wpis z mikrobloga

#anonimowemirkowyznania
Odnośnie wpisu https://www.wykop.pl/wpis/52516333/anonimowemirkowyznania-z-przypalow-przy-podrywaniu/ opowiem wam o prawdziwym przypale przy podrywaniu bo tutaj OP ewidentnie nie zna definicji tego słowa.

Zdarzyło się to mając 18 lat - byłem wtedy typowym reprezentantem tagu #przegryw. Dodatkowo tak bardzo bałem się kobiet, że do 18 nawet nie próbowałem zagadać, napisać czy zrobić cokolwiek bo mnie paraliżowało. No ale pojawiła się pewna dziewczyna w szkole, która była koleżanką pewnej dziewczyny, z którą był mój kumpel w gimbazie. Nawet z żadną z nich nią nigdy nie rozmawiałem, ale myślałem, że kojarzyła mnie z widzenia, bo często latałem z tym kumplem. Problem był tylko taki, że o ile w gimbazie była przeciętna tak w liceum była 11/10 z wyglądu i nawet została wybrana miss szkoły xD. Dosłownie każdy z całej szkoły chciał z nią być, jak szła korytarzem to każdy się za nią oglądał, masa szkolnych chadów do niej podbijała i zagadywała, nawet ziomki z mojej klasy robili zakłady kto pierwszy ją wyrwie i gdy tylko temat schodził na "d------i" ze szkoły to gadali tylko o niej. Oczywiście była też moim marzeniem i teraz wyobraźcie sobie, że w wyniku napływu spermy do mózgu napisałem i uwierzyłem, że mam szansę ją wyrwać, bo mój kumpel był kiedyś tam z jej koleżanką.

Oczywiście napisałem do niej na fejsie, ale nawet i to nie było łatwe. Jak pisałem z nią to robiło mi się normalnie słabo przed kompem, serce waliło mi jak oszalałe i myślałem, że zemdleje ze stresu albo zejdę na zawał. Każdą wiadomość analizowałem po 10 minut i wysyłałem z opóźnieniem. Ona również odpisywała z opóźnieniem, tylko że ja czekałem na kolejną wiadomość patrząc się non stop w jedno miejsce na ekranie 3 godziny bez przerwy. Nie pamiętam jaki tekst rzuciłem, ale potem coś próbowałem nawiązać do tego kumpla i jego dziewczyny, jej koleżanki i już sama ta rozmowa była mega creepy bo laska za nic w świecie mnie nie kojarzyła i ciągle pytała kim jestem, czemu do niej piszę i że mnie nie kojarzy w ogóle. Potem jakoś wybrnąłem z tego i zacząłem przez resztę czasu zanudzać ją jakimiś tekstami o szkole i nauczycielach, maturze i innych nudnych pierdołach, było gorzej niż na jakimś przesłuchaniu, sztywne pytania i odpowiedzi. Jak sobie kiedyś po latach odpaliłem tą konwersację to nie mogłem nawet połowy przeczytać i poczułem taką żenadę, że musiałem aż wstać sprzed kompa na kilka godzin i to rozchodzić - dosłownie. W pewnym momencie po prostu w połowie rozmowy przestałą odpisywać więc ja też przestałem pisać. Spróbowałem innego dnia i też nie odpisała. To chyba akurat był weekend.

W poniedziałek jadąc do szkoły dotarło do mnie co odwaliłem - takiego stresu jak wtedy nigdy nie czułem w życiu. Szczerze mówiąc to modliłem się, żeby jej nie spotkać, bo skoro do niej napisałem to potem wypadałoby zagadać. Wchodząc do szkoły widziałem jak obcy goście patrzą się na mnie i pokazują palcami, śmieją się coś pod nosem. Na początku myślałem, że mam urojenia. Okazało się, że jednak nie. Odpisywała mi tylko po to, żeby mieć ubaw i przekazać konwersację swoim znajomym. Tak więc do końca szkoły stałem się pośmiewiskiem i nasza konwersacja latała po jakichś grupach xD. Jakimś cudem na szczęście moi kumple z klasy się o tym nie dowiedzieli, albo wiedzieli i nic nie mówili, nie śmiali się - jeśli tak było to zachowali się bardzo w porządku. Wracając do tematu to na początku nie widziałem nawet, że ona sobie ze mnie robiła jaja, więc wielokrotnie chciałem w myślach zagadać, ale gdy się na to decydowałem dostawałem takiego ataku stresu, że mnie normalnie paraliżowało od pasa w dół i pociłem się jak świnia, pot lał się ze mnie strumieniami i bolało w brzuchu ze stresu niemiłosiernie - najgorsze uczucie, nie polecam. Jedyne na co się zdobywałem to powiedzenie "cześć" i nara, szybka długa w drugą stronę. Wyobrażacie sobie jakie to musiało być cringowe? Najpierw gość pisze jakieś smuty bez sensu na fejsie bo nie ma odwagi zagadać, a potem mówi "cześć" i s-------a na twój widok szybkim marszem xD Potem jak się dowiedziałem, że wypuściła tą konwersację w eter to kilka miesięcy po tym wydarzeniu jak tylko ją mijałem to paliłem ogromnego buraka i uciekałem jak tylko się dało, nawet jak szedłem z kumplami rozmawiałem z nimi i nagle przechodziła to ze stresu przerywałem rozmowę i nie potrafiłem się normalnie wysłowić przez kolejne kilka minut. Nabawiłem się przez tą akcję ogromnej fobii do kobiet i zacząłem kojarzyć te negatywne uczucia z kobietami, co zablokowało mnie niestety na lata i sporo musiałem się napracować, bo się z tego wyleczyć. Zacząłem bać się normalnej rozmowy z jakąkolwiek kobietą z obawy, że mnie wyśmieje. Taka oto geneza przegrywu.

Jakby tego było mało to kiedyś po pijaku powtórzyłem ten sam numer z inną dziewczyną - zagadałem na fejsie tym razem po pijaku, a jak wytrzeźwiałem to myślałem, że nie wyrobie ze stresu i zejdę z tego świata. Potem nawet cześć na żywo nie miałem odwagi powiedzieć, ale ta druga przynajmniej się do mnie uśmiechała i miała na tyle rigczu, żeby nie udostępniać naszej konwersacji dla beki. Mogło nawet coś z tego być, bo nawet sama próbowała do mnie potem zagadać, ale już miałem w sobie taki uraz do kobiet i poziom stresu w organizmie, że nie byłem w stanie zrobić nic do końca szkoły. Do tej pory żałuję, że nie spróbowałem przemóc tej blokady i z nią pogadać, może akurat by się udało i byłbym z nią w szczęśliwym związku.

Historia na tym się nie kończy, bo już trochę lat minęło i czasami niestety widuję obie panie na jakichś wydarzeniach i wtedy nie miłe wspomnienia wracają, ale niestety pomimo wyjścia z przegrywu, łatkę creepa zachowałem. Na szczęście dzisiaj potrafię się z tego śmiać, a inni już zapomnieli.


Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #5f791082605297c54a62aed7
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Jakbym o sobie czytał. Ja byłem tylko głupszy o tyle że zagadałem już w podstawowej, a bękę ze mnie cisnęli jeszcze w gimnazjum. W liceum była inna cringeowa akcja. Dopiero na studiach byłem traktowany w miarę normalnie przez dziewczyny.
  • Odpowiedz
@xbednar, @Kalafior_Krzys_2: W zasadzie to potem powoli oduczałem się starych nawyków. Nigdy nie brałem żadnych leków ani nie uczestniczyłem w żadnej terapii. Na studiach nie było już tych samych dziewczyn które były ze mną w podstawowej, gimnazjum i liceum. Ze względu na pochodzenie z małej miejscowości z częścią z nich siedziałem 12 lat w jednej klasie. Gdy poszedłem na studia to dziewczyny zamiast cisnąć ze mnie bekę traktowały
  • Odpowiedz