Wpis z mikrobloga

https://nerdheim.pl/post/recenzja-ksiazki-znajdz-mnie/

Trudno pisać o Znajdź mnie bez odwoływania się do pierwszej części, sławnego Call me by your name (odmawiam używania polskiej nazwy). Popularność dzieła Acimana rozpoczęła się tak naprawdę od ekranizacji i cóż, muszę napisać, że słusznie, bo to jeden z niewielu przypadków, kiedy uznaję film za lepszy (a nie tylko inny) od książki. Obejrzałam go z okazji premiery drugiego tomu po raz kolejny i nieodmiennie uważam za urzekający, z cudownie oddanym, słonecznym klimatem Włoch i lat 80., piękną muzyką Sufjana Stevensa, subtelną, niby nie wyjątkową, ale jednak niebanalną relacją pełną napięcia i świetnymi rolami, zwłaszcza rewelacyjnego Timothéego Chalameta, zresztą długo mogłabym wymieniać superlatywy. Książka nie zrobiła już na mnie po tym wrażenia. Przede wszystkim Elio jest w niej jeszcze jakieś sto razy bardziej pretensjonalny (i przygotujcie się już, że będę odmieniać to słowo przez wszystkie przypadki) i egzaltowany niż w filmie. Poza tym o ile twórcy filmu wykazali doskonałe wyczucie, o tyle trudno powiedzieć tak o autorze książki (jak nigdy nie rozumiałam zbulwersowania sceną brzoskwinią, tak nie uważam, żeby pomoc w wypróżnianiu była romantyczna).
Recenzja książki Znajdź mnie
#ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #nerdheim
Nerdheim - https://nerdheim.pl/post/recenzja-ksiazki-znajdz-mnie/

Trudno pisać o Z...

źródło: comment_16000046057uFlCmVmZXa92BK4STyFkV.jpg

Pobierz
  • 1