Wpis z mikrobloga

@Prokurator1990: Jakby się było o co p-------ć... Akurat o wiele lepiej jest, jak podaje się oryginalne tytuły, nie ma znaczenia czy po angielsku, włosku czy k---a norwesku, zwłaszcza że niekiedy są tak tłumaczone (vide choćby ten tytuł), że z żenady do tłumacza można zjeść buta
  • Odpowiedz
@Prokurator1990: no nie wiem po co się p------------z. Prawie zawsze używam oryginalnych tytułów. Po za tym nie wiedziałem że to leci w Polsce. Głównie oglądam na plexie więc tytuły po angielsku. Tym bardziej podałem 90 day bo jest inna seria 90 day fiance the other way której chyba nie ma w Polsce
  • Odpowiedz
@januszdoe: A przekład robi kto, jak nie tłumacz? Pan Zenek, który nie zna języka źródłowego? To, że musi go dopasowsć do języka docelowego, to już inna para kaloszy, bo właśnie takie przekłady w większości wyglądają, jakby robił je właśnie taki Zenek. Poza tym "tłumaczenie" w języku potocznym równie dobrze można użyć w odniesieniu do tytułu filmu lub książki, bo i tak wszyscy wiedzą o co chodzi.
  • Odpowiedz