Bohaterem dzisiejszej recenzji jest Odin New York - 10 Roam. Zapach pojawił się na rynku w 2013 roku, a jego twórcą jest Jean-Claude Delville. Marka ta jeszcze nie była obecna na naszym tagu (poprawcie mnie, jeżeli się mylę). Czy warto się nią zainteresować? Jeszcze nie mam wyrobionego zdania. 10 Roam jest pierwszym zapachem z ich portfolio, który poznałem.
Producent reklamuje swój zapach jako aromat wilgotnego lasu tropikalnego. Ja tego w ogóle nie
Producent reklamuje swój zapach jako aromat wilgotnego lasu tropikalnego. Ja tego w ogóle nie









Marka dobrze znana na tagu, więc nie ma się co rozpisywać. Zapach dość nowy, wydany w roku 2019. Zapraszam do dalszej lektury.
W otwarciu mamy iście lutensowski miks syropu na kaszel z różą, coś a'la połączenie Ambre Sultana z Chergui i dodatkiem brudnej, niezbyt słodkiej róży (znalazłem opinię, że jest podobna do tej w La Fille de Berlin). Gdzieś w tle dają o sobie znać drewno i
źródło: comment_1586874214SOg2DLqEmmICOdiggKtN6C.jpg
Pobierz@mlodysum: Ciekawa opinia. Nie czułem żadnych owocowych nut podczas testów.
Może dłuższe testy by sprawiły że bardziej bym go docenił