Dzisiaj byłem świadkiem wojny cywilizacji w delikatesach na osiedlu.

W kolejce do kasy para (w sensie razem robili zakupy): on Azjata, ona Polka. Wózek wypchany warzywami i generalnie zdrowym żarciem.
Za nimi nasz typowy rodak. Wąs, lekka nadwaga, po pięćdziesiątce czyli nie wyróżnia się niczym szczególnym. W wózku dwie zgrzewki mineralnej.

Para zaczyna wyrzucać na taśmę owoce i warzywa (luzem) tak, że się śliwki po podłodze potoczyły.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach