Jakby ktoś szukał tekstu do piosenki z szóstego odcinka trzeciej serii #vikings , to pewnie nie znajdzie tak łatwo a jak coś znajdzie, to będzie go musiał skompletować stąd Einar nie śpiewa wszystkich zwrotek i nawet nie robi tego po kolei a na dokładkę ostatnia zwrotka składa się z dwóch połówek innych. A żeby tego było mało, to pewnie nie są to nawet zwrotki ale roboczo to tak nazwałem (
Taka refleksja mnie naszła po ostatnim odcinku, kurcze, dobry serial historyczny to kura znosząca złote jajka, materiału jest wiele, więc wydaje mi się, że nadchodzi/nadszedł czas seriali nawet niekoniecznie stricte historycznych, jest tyle ciekawych historii możliwych do pokazania, już nawet nie musi być 100 procent prawdy historycznej, ważne, żeby trzymać się ważnych faktów, a seks and przemoc jest tak często, że czasami nie trzeba nawet tego dopisywać, żeby urozmaicić fabułę :P
Jak
#seriale #vikings

Zaczyna mnie drażnić metafizyka w tym serialu, przestaje im ta warstwa fabuły się kupy trzymać i zwyczajnie przeszkadza.
Objawienie Athelstana było zwyczajnie głupie i nie sposób było się w nie wczuć. Tak samo jak tem motyw wedrowca, czyli Odyna.

W poprzednich sezonach wiecej bylo symbolizmu typu kruk, waz. sowa. ukrzyzowanie, to mi pasowalo. Gdy jednak zaczynaja bogowie krazyc doslownie po ziemi, albo wala objawieniami, czy tez mesjanskie motywy poswiecenia sie
@Grevil89: Obawiam się, że teraz metafizyka po prostu pójdzie w bogów nordyckich. Problemem nie jest sama obecność religii w tym sezonie, tylko zmiana formy jej przekazu. Wcześniej czuło się ją pod skórą, odczuwało jej obecność wśród bohaterów i wpływ na ich zycie i decyzje, pojawiała się w wizjach, przepowiedniach i symbolach, ale nie wchodziła z butami na ekran. Dzięki temu balansowi łatwo było się zaangażować w serial, bo odbierało się go