*[człowiek] ratuje siebie samego i kontynuuje istnienie – dokonuje, mniej lub bardziej zdając sobie z tego sprawę, procesu wyparcia nadmiaru szkodliwej nadwyżki świadomości.

*Dlaczego zatem ludzkość nie wymarła już dawno temu podczas wielkich epidemii szaleństwa? Co jest powodem, że tylko nieznaczna liczba jednostek ginie, nie mogąc znieść ciężaru życia – nałożonego im przez zdolność poznania, która obarcza je większym ciężarem, niż są w stanie udźwignąć? Zarówno historia kultury, jak i obserwacja nas samych
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@co_za_roznica: Dokładnie, Matthew i Woody zrobili tak świetny duet i tak zajebistą robotę, że praktycznie wszystko co będzie próbowało im dorównać skończy źle :/
  • Odpowiedz
nsfw
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

- Jakie mogą mieć IQ?
- A widzisz Teksas, gdy masz w głowę w dupie? Co Ty wiesz o tych ludziach?
- Obserwuję i wyciągam wnioski. Widzę skutki otyłości i biedy, upodobanie do bajek, ludzi wkładających ostatni grosz do małego, wiklinowego kosza, który sobie podają. Można założyć, że nikt z nich naukowcem nie będzie, Marty.
- I widzisz? To właśnie twoje popieprzone nastawienie. Nie każdy chce siedzieć samotnie w pokoju i walić sobie do
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Obejrzałem True detective, zachęcony wieloma bardzo pozytywnymi recenzjami. I... nie spodobał mi się.

Oczywiście, wykonanie jest perfekcyjne. Gra aktorska (choć ten południowy akcent szybko zaczął mnie męczyć), scenografia, w dużym stopniu dialogi. Ale scenariusz nie przypadł mi do gustu. Na koniec tak naprawdę niczego nie wyjaśniono, a cała ta historia do niczego się nie sumuje.

Przeczytałem kilka artykułów na ten temat. Zasadniczo apologeci True detective twierdzą, że serial był psychologicznym studium pary głównych
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Filozofii pesymizmu nie widzi się często na ekranie a szczególnie w takiej postaci. Dla mnie to zdecydowanie zaleta a nie wada. Nie widzę tu pustoty (serio ??) ani banału.
  • Odpowiedz
@alkan: Myślę, że za bardzo uczepiłeś się słowa filozofia. Rust po prostu przedstawia swoją wizję, swój pogląd na życie. Nikt ci nie każe tego bezkrytycznie przyjmować. Filmy zawsze upraszczają ale filmy są sztuką i nawet najmniej objętościowy informacyjnie obraz chociażby malunek jakiegoś artysty może zawierać w sobie filozoficzną dysputę, pytanie, zagwozdkę. Może intrygować, oburzać, pytać, poruszać odbiorcę. Właśnie to poruszenie uważam za najważniejszą część, zasianie ziarna które porusza nasze umysły.
  • Odpowiedz