O prosty, jasny styl
O Charles Mansonie, pójdź splećmy dłonie
Z Lindą Kasabian zróbmy krąg
Wy towarzysze ze strefy ciszy
Co bagnet przymarzł wam do rąk
Czarni pancerni wodzowi wierni
  • Odpowiedz
Wydawać by się mogło z pozoru, że to nic innego, a po prostu rzecz kolejna o tej słynnej miłości albo o tym, jak to człowiekowi jest ciężko i niesprawiedliwie samemu kroczyć przez świat.

Gdybym miał kogoś kto by mi zapełnił

Te chwile puste jak morza bezkresy

Kto by tę jasność nieskończoną ściemnił

Którą mi w duszę jadem wszczepił przesyt
moby22 - Wydawać by się mogło z pozoru, że to nic innego, a po prostu rzecz kolejna o...
@moby22: to smutne, że ludzie żyjący normalnie/szczęśliwie nie potrafią na podstawie wysiłku intelektualnego i percepcji dojść do wniosku, że płodzenie jest złe, zawsze prowadzi do cierpienia, dopiero, jak kogoś spotka taka tragedia jak bohatera postu, to dochodzi do tego wniosku.
Ehh to natalistyczne zło.
  • Odpowiedz
@Zuleyka_z_Koviru: > Dlaczego mamy nie dawać życia innym, skoro jesteśmy do tego przystosowani?

@Zuleyka_z_Koviru a dlaczego nie zabijamy innych, skoro jesteśmy do tego przystosowani? Ba i może to sprawiac przyjemność jak pokazują liczne przykłady z historii? Akurat ten argument jest troche niedorzeczny.
Rozumiem, ze ludzie moga sie chciec rozmnazac z egoistycznej potrzeby posiadania potomstwa(czy to po to, żeby mieć kogo dominować, miec sie kims zajmowac, albo hoduja sobie opiekuna)
  • Odpowiedz
Kolejna transza.

Day 5: A song that you quote to people:


No cóż, Pan Stanisław był świetnym tekściarzem i jeżeli chodzi o ten element muzycznego rzemiosła to płyta Tata Kazika nie bierze jeńców i zdecydowanie wybija się ponad pozostałe zespołu. Ze mną najlepiej rezonuje ostatni (lub w zależności od wydania - przedostatni) utwór na krążku. Mógłbym tu wkleić cały tekst o bolączkach trapiących tkwiącego we wciąż jeszcze obcym dla siebie emigracyjnym świecie człowieka książkowo wręcz wiążącego sprzeczności ludzkiej natury, wrażliwość artystyczną z zachowaniem bijącym czasami wręcz grubiaństwem, pogodne usposobienie i uśmiech na twarzy z krzepiącym, melancholijnym ciepłem dóbr utraconych. Ale wkleję ostatnie wersy, bo są tak autentyczne, tak proste, ale nigdy prostackie(!), tak niosące wraz ze sobą cząstkę autora, że są jednymi ze słów w muzyce, które cenię najwyżej.

Więc
zavalita - Kolejna transza.

Day 5: A song that you quote to people:

No cóż, Pan ...