Dostałem ofertę pracy jako asystent na mojej dawnej uczelni. Musiałbym się przemęczyć w trakcie przez doktorat, bo tak to 2800 na rękę ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°) potem 4000 czy jakoś tak wychodzi.
W sumie się nad tym poważnie zastanawiam. Mam w rodzinie wykładowcę i facet ma super życie jak dla mnie. Prowadzi zajęcia 2-3 razy w tygodniu po kilka godzin, w weekend z zaocznymi ma wykład jeden, no
W sumie się nad tym poważnie zastanawiam. Mam w rodzinie wykładowcę i facet ma super życie jak dla mnie. Prowadzi zajęcia 2-3 razy w tygodniu po kilka godzin, w weekend z zaocznymi ma wykład jeden, no































No fajnie poszedłem i okazało się że gościa z którym miałem "pracować" nie ma i nie wiadomo czy będzie do końca wakacji.
Nie mam nawet własnego stanowiska bo biuro przepełnione, więc siedzę przy innym pracowniku który wykonuje inne zadania niż byłem zainteresowany.
Coś tam tłumaczy ale nic nie ogarniam bo to nie moja działka.
Witamy w doroslym zyciu