Dzisiejsze przeklęte kręcenie. Bolące ścięgna pod kolanem, bolące udo, przeklęty wiatr i dogorywające tylne koło. Ale czego nie robi się żeby dobić do rocznego celu, którym było 10k. Do końca roku zostało jeszcze 2,5 miesiąca więc wynik roczny będzie dużo, dużo lepszy od oczekiwanego: https://www.strava.com/activities/715584525
Dziś 200km na raty. Pobudka z rana, na późniejszą godzinę do pracy więc na 100km jest czas. W końcu noga się odmuliła i udało się przejechać 103km w czasie poniżej 4h.
Wczorajsze kręcenie wokół komina i dzisiejszy wypad do Bartoszyc szlakiem GreenVelo. Bartoszycki odcinek szlaku dalej jest nieprzejezdny. Średnia z dziś jest słaba bo zabraliśmy ze sobą kolegę, który w tym roku wyjeździł może 150km, no i dziś dorzucił połowę tego. Szacun jego dupie :) Związku z niską średnią wyliczenia wzięły w łeb i na trasie zastała nas noc. 3 rowery, dwie lampki (kumpla padła