#zalesie #pyrkon #feels

Czołem mirasy i mirabelki. Dzisiaj miałem taką niemiłą przygodę, dzień przez to mam dosyć skopany i pomyślałem że jak walnę tutaj posta to może troszkę mi się poprawi ( ͡° ͜ʖ ͡°).

A więc do rzeczy. Jak co roku od dwóch lat postanowiłem kontynuować tę wspaniałą tradycję i znów pojechać na jakże wspaniały Pyrkon. Tym razem oprócz mojego młodszego brata postanowiłem zabrać moją młodszą siostrę która uczęszcza obecnie do I gimnazjum. Zapakowaliśmy się rano w pociąg, siąść kulturalnie na krzesłach gdzie nie było bo wagony przepełnione. No to nie ma co narzekać, wszyscy jak możemy na podłogę. Tak się akurat składa że jakiś dres położył tuż obok mnie swoją torbę podróżną i gdzieś na chwilę wyszedł, owa torba bardzo podobna do mojej a dziś był ten dzień gdzie pierwszy raz ruszyłem się w podróż bez niej. No i gdy dresiarz wpadł i poprosił o swoją torbę (która była przykryta moją kurtką) odrzekłem że akurat ta należy do mnie. Ten zaczął się rozglądać, sprawdził pod moją kurtką i pomyślał żem pewno złodziej. Nie dziwię się, sam bym pomyślał. Rzucił się z wyzwiskami ale szybko wszystko rozlazło sie po kościach, sam zaczęłem szukać instynktownie swojej torby i dopiero po chwili zczaiłem że ta bezpiecznie leży w domu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Facio wyszedł