Za oknem zapadała ciemność, odgłosy coraz rzadziej przyjeżdżających samochodów urywały się nagle, wzbudzając moje zainteresowanie. W tym samym momencie telewizor zaczął śnieżyć. Zmarszczyłem brwi i przełączyłem na inny kanał jednak nic się nie zmieniło.
Wstałem z kanapy i podszedłem do okna, nieprzenikniona ciemność. Żadnych gwiazd, samolotów czy chociaż znajomych świateł ulicznych latarni. Prawdę mówiąc nie widziałem mojego podwórka. Wszystko wyglądało tak, jakby ktoś moje okna pomalował czarnym flamastrem.
Udałem się do wyjścia, gdy otworzyłem drzwi, nie owiał mnie najmniejszy powiew wiatru. Nie odczułem zmiany temperatury, a przecież była połowa zimy. Mrok pochłonął całą działkę, nie oszczędzając nawet wycieraczki pod drzwiami. Zdawałoby się że gdybym zrobił krok do przodu to spadłbym w bezdenną otchłań.
Wróciłem
Wstałem z kanapy i podszedłem do okna, nieprzenikniona ciemność. Żadnych gwiazd, samolotów czy chociaż znajomych świateł ulicznych latarni. Prawdę mówiąc nie widziałem mojego podwórka. Wszystko wyglądało tak, jakby ktoś moje okna pomalował czarnym flamastrem.
Udałem się do wyjścia, gdy otworzyłem drzwi, nie owiał mnie najmniejszy powiew wiatru. Nie odczułem zmiany temperatury, a przecież była połowa zimy. Mrok pochłonął całą działkę, nie oszczędzając nawet wycieraczki pod drzwiami. Zdawałoby się że gdybym zrobił krok do przodu to spadłbym w bezdenną otchłań.
Wróciłem























Komentarz usunięty przez autora Wpisu
Komentarz usunięty przez autora Wpisu