#rakcontent #nangaparbat
Góry są jak kobiety. Wyniosłe, potężne i kapryśne. Kilka lat temu Tomek zakochał się w Nanga. Z każdą wyprawą uwodził ją, oswajał ze sobą pozwalał jej przyzwyczaić się do niego.
Z każdą wyprawą ona pozwalała mu na więcej. Gdy ją czymś "uraził" dała mu pstryczka w nos. Tomek był konsekwentny.
Zbliżał się do niej metr po metrze. A ona rzucała mu kłody pod nogi, jak wyniosła dama przyglądając się z
@grzybekwrc: To są słowa Żony Tomka: "Wszelkie zbierane środki związane są z akcją ratowniczą, leczeniem i rehabilitacją Elisabeth oraz pomocą naszym dzieciom". Do opisów zbiórek nie radziłabym się przywiązywać, bo są ruchome od piątku.Są dwie zbiórki i tyle, ludzie zrzucają się ogólnie na hasło "Nanga Parbat". Ile z tego pójdzie na dzieci, ile na helikopter, a ile na odmrożone stópki bagietki - pewnie okaże się za jakiś czas.
Za każdym razem kiedy ktoś ginie w górach, a jego partner, partnerzy schodzą zaczyna się #gownoburza. Tak było w 1996 na Everest, 2008 na K2 i 2013 na Broad Peak. Po takich wydarzeniach, zawsze media, opinia publiczna drążyła temat. Himalaiści odpierali zarzuty. I za każdym razem im bardziej drążono temat tym więcej okoliczności wychodziło na jaw i okazywało się, że zeznania wspinaczy były dalekie od prawdy, a ich postawa daleka od
Łaziski Festiwal Górski "Pod górę" 2013

Co bym nie sądził na temat jego późniejszych wypowiedzi o zdobyciu Nangi przez Simone, to biba z Czapą w trakcie naszego festiwalu do tej pory jest wspominana.

Ostatnie dni zapiszą się słodko-gorzkimi zgłoskami w historii światowego himalaizmu.

#nangaparbat #czapkins #gory
Pobierz AvantaR - Łaziski Festiwal Górski "Pod górę" 2013

Co bym nie sądził na temat jego ...
źródło: comment_5sCpc4vFBigmDrtMSmF43PaL1EQPPzND.jpg
@przygarnijkropka: No co więcej dodać, balowała (ja w sumie wcześniej poszedłem spać bo rano musiałem festiwal ogarniać) ekipka całą noc. Różne śmieszne historie, pierwsze nocne zdobywanie dachu hotelu, schowanie butów do kosza na śmieci Romkowi od książek (nie brzmi śmiesznie dla osób z zewnątrz, ale generalnie do tej pory tę akcję wspominamy). Rano po całonocnej imprezie wpakował się w pociąg i wrócił do domu jakby nigdy nie. Też w szczegóły nie
@przygarnijkropka: znałem o tyle, że go gościłem na festiwalu, pózniej trochę pobalowaliśmy. Dobrze to wspominam bardzo. Pózniej niestety rożne rzeczy, które wypisywał w internetach zmieniły trochę moje postrzeganie jego osoby i podejście do gór wysokich.

Na pewno była to postać bardzo nietuzinkowa, raczej ciepła, ale trochę naiwna w swoim romantyzmie jeśli chodzi o wspinanie. Nie można mu jednak odmówić upartości. Szkoda, że ostatecznie ta upartość jest rownież końcem jego przygody, nie
Heroina. Uzależnia po pierwszym zażyciu. Zło znika, jest blogosc. Kto raz zażywa wie ze juz nic lepszego w życiu nie poczuje. Kazdą swoją czynnosc podporzadkowujesz temu aby zdobyc kolejną dawke. I nie jest to widzimisie ktore wyleczysz wychodzac do ludzi czy biegajac a zmiany fizyczne na poziomie receptorów i neuroprzekanikow. Wychodzą z niej nieliczni a może nawet nikt bo nigdy nie wiesz czy nie wrócisz jak tylko będzie okazja. Góry - ukojenie,
Nie wiedziałem, że na vipok jest tylu znawców i ekspertów od himalaizmu.
Ale jak już chcecie zgrywać ekspertów i mówić co trzeba było albo nie było zrobić to chociaż obejrzyjcie pierw półtoragodzinny film "Czekając na Joe" z 2003 roku. Zobaczycie z jakimi wyborami na każdym kroku muszą stawać ci ludzie, a dopiero wtedy się zastanówcie czy aby to co mówicie na pewno ma sens. Pomijam w tym sam sens wyprawy, bo to
kopytko1234 - Nie wiedziałem, że na vipok jest tylu znawców i ekspertów od himalaizmu...
Odnośnie tego wpisu, to ja sugeruję, że było właśnie odwrotnie. Geniusz zbrodni, Elisabeth Revol, opuściła Tomasz Mackiewicza już w momencie, kiedy on był martwy, jednak podała informację, że nadal żyje, bo wiedziała, że ubezpieczyciel ją wycyckał, a na Francuzów nie może liczyć. Zostali więc Polacy, Wienkelried narodów, którzy po raz kolejny zaakceptują brzemię wybrańców bożych i pospieszą z odsieczą swojemu rodakowi uwięzionemu na morderczym szczycie (a przy tym uratują jakąś tam babkę).
Znacie maksymę George’a Mallory’ego, który na pytanie o powód, dla którego usiłuje wejść na Everest odpowiedział „because it’s there” (ponieważ jest)?
To dlatego oni tam poszli. Bo ludzie mają ambicje, marzenia i cele. Bo w głębi duszy każdy z nas chciałby być odkrywcą i zdobywcą. Zrobić coś żeby udowodnić sobie i innym, że można.
Bez tego nie było by wielu odkryć. Geograficznych, naukowych i wielu innych. Tutaj chodzi o hart ducha.
Oni