_Ja zawsze robię tak: podchodzę do dziewczyny w autobusie i wkładam jej do ręki linijkę - Trzymaj. - mówię. Wtedy rozdziawia buzię i bada mnie spojrzeniem jakby zastanawiała się, czy przypadkiem nie chcę zjeść jej ojca. A ja, oparty o szybę autobusu mówię, że Kacper jestem. - O ch*j tu chodzi? - pyta ona. - Ściśnij linijkę i odmierz 22 centymetry._
Styczniowa noc, niewielkie miasteczko gdzieś na zachodzie kraju. Smętnie, brudno, ponuro. Gradient szarości spowity mieszaniną mgły i smogu. Z bramy jednej z pobliskich kamienic niemrawo wyłoniła się jakaś sylwetka. Mężczyzna średniego wzrostu, w ciemnym kapeluszu i długim, czarnym płaszczu. Drzwi bramy głucho stuknęły tuż za nim. On jednak nie wydawał się być jeszcze gotowym do wyjścia na ulicę. Spojrzał do góry na niebo. Ledwie kilka chmur przysłaniało księżyc w pełni. Wziął głęboki