okno otwarte na całą szerokość, na zewnątrz ciemność i padający, dosyć gęsty deszcz, w wyobraźni jadę Czarnym Chargerem 70' przez Nevadę...czuję zapach mokrej gleby i chłodnego ale przyjemnego, wiosennego powietrza, mieszkam na przedmieściach więc nie dociera do mnie żadne światło, za oknem całkowita ciemność i ledwo widoczna sylwetka drzewa z przed domu, w głośnikach The Doors - riders on the storm, po ostatnich wykopach, brakuje tylko dobrego LSD ;) Tak kończę święta