Paradoksalnie kontuzja Ronaldo mogła pomóc Portugalii. Od początku nie kleiła im się piłka, Renato Sanchez robił proste błędy, podobnie jak jego koledzy z drużyny. Widać było dużą niepewność w grze, zapewne spowodowaną napięciem psychicznym. Po zejściu Cristiano w Portugalczyków wstąpił nowy duch. Pozbawieni najlepszego zawodnika byli niejako skazani na pożarcie, więc już niczego nie mogli stracić i nagle zaczęli grać w piłkę. Może to tylko moja
@CaH2PO42: paradoks w tym jest taki, że prawdopodobnie zwiększyli swoje szanse po utracie najlepszego zawodnika (co powinno być w teorii zmniejszeniem szans)
@takie_chwile_jak_te: Dorabiasz ideologię. Na początku byli po prostu zesrani, bo to jednak finał na terenie przeciwnika, ale z czasem zauważyli, że się da :)
Tak mnie naszła, ani nowa, ani oryginalna, refleksja na temat tego jak szczęście i przypadek mają wpływ na wynik meczu. Przecież gdyby sędzie nie gwizdnął wolnego za rzekomą rękę Kościelnego, gdzie piłki ręką tak naprawdę dotknął Eder, to chwilę później nie było by akcji bramkowej, a gdyby nawet taka akcja była to Koscielny by sfaulował bo nie bałby się drugiej żółtej kartki. Oczywiście takie przykłady można mnożyć, ale ten utknął mi w
@charlesRN: Miał całkiem inna rolę niż w klubie. Grał na defensywnym pomocniku a nim nie jest, zagrał w całym Euro 1 mecz na swojej pozycji z klubu, ze Szwajcarią i był piłkarzem meczu.
Najbardziej śmieszy mnie to, że Eder był najbardziej pogardzanym piłkarzem całej reprezentacji. 23 piłkarzy, on jest jedynym napastnikiem, a i tak nie grał w meczach, woleli grać bez napastnika. I wszedł on, cały na biało i strzelił gola dającego mistrzostwo. Ironia losu. #mecz #pilkanozna #euro2016