Gdybym miał dużo pieniędzy i nie wiedział co z nimi zrobić, wymyśliłbym akcje charytatywną #dzienmajteknaglowie i wpłacał 2 złote za każde zdjęcie z majtami na głowie opublikowane na facebook-u lub instagramie. Nie chcę wrzucać jakiś przypadkowych gości z fejsa co odwalają szajs, więc łapcie motorniczego. #dzienszpilek #wroclaw #bekazczegotamchcecie #cringe
źródło: comment_1601107225WExsLuNyR8P62Ubag0SqrF.jpg
Strasznie irytuje mnie płytkie myślenie osób, które uważają, że wrzucanie zdjęć na portale społecznościowe z odpowiednim hasztagiem, tudzież hasłem reklamowym, przyczynia się do pomocy jakiejkolwiek grupie, fundacji, czy komukolwiek, kto jest w potrzebie. Ktoś wymyśla sobie akcję typowo marketingową, żeby poprawić swój PR, a ludzie to łykają. I w ten oto sposób, gdzie się nie obejrzysz, widzisz zdjęcia stóp w obuwiu na obcasie z podpisem #dzienszpilek a radosna temu gawiedź o ilorazie
@troglodyta_erudyta Nadal nie mam pewności, że "moje" zdjęcie to faktycznie przelane 2zł. I nadal uważam, że to w większym stopniu akcja marketingowa, niż chęć pomocy. Przecież szanowna luksusowa linia odzieżowa mogłaby przelać ten hajs dobrowolnie, bez wymuszania na ludziach wrzucania fotek na fejsa. Ale jak widać nie są tacy bezinteresowni. O to mi chodzi w moim wpisie. Że zamiast wrzucać te zdjęcia i reklamować jakąś firmę, można serio komuś pomóc. Samo wrzucenie
via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
Teraz wszyscy srają tym #dzienszpilek wrzucając zdjęcia z których mają radochę tylko fetyszyści.
Przecież wrzuceniem takiego zdjęcia niczym się nie pomaga a one w żaden sposób nie będą zliczane.
To tylko dawanie atencji i prasy firmie Moliera2, która próbuje się wybielić akcją charytatywną za swoje niedociągnięcia marketingowe, takie jak patriarchalne reklamy, bez wartościowych wzorców.
źródło: comment_1601056450bAkrRpkGQdTKdaTF1tAOz1.jpg