Udało mi się w końcu obejrzeć The Book of Boba Fett I stwierdzam, że typowy Disney jest typowy. Wywalili sporo kasy na efekty i stworzenie ładnego świata, ale zapomnieli opłacić scenarzystów. Pierwszy odcinek fajnie zapowiadał serial, ale im dalej, tym gorzej Postacie nijakie i jednowymiarowe, Boba tutaj jest osobą, którą wszyscy pomiatają. Poza tym niby serial o Bobie, ale 2/7 w ogóle nie mają nic z nim wspólnego i wymusza na osobach oglądających znajomość Mandaloriana.
@MorDrakka: obejrzałam i nie rozumiem watka grogu, boba to postać tak płaska jak moje plecy. Droidy traktują jak najgorsze boty w grach. Wątek wokiego to jakiś RoboCop, postać nieśmiertelna. Dwa zielone trole latające z mieczami które potem gina od włóczni, dlaczego nie rozwalili ich blasterami. Fenec też oczywIscie ninja. Mogłam nie oglądać i nic bym nie straciła.
Book of the Boba Fett to tak naprawdę Star Wars: Dune Zamiast stworzyć dobra, nową narracje weź książkę której ekranizacja była pół roku wcześniej w kinie. - Paul i Boba urodzili się na "wodnych" światach (o czym i jeden i drugi mówi) - Spice Must Flow - Paul jeździł na wielkim potworze, Boba też - I jeden i drugi związał się z "ludźmi pustyni"
@hawat: Diuna to była potęzną inspiracją już w Ep IV i Herbert się nawet zastanawiał nad pozwem. A wez nie w------j nawet. Fennec z pomocnika jakim była jeszcze w drugim sezonie Mando robi teraz za niańkę, która musi za małego Bobaska wszystko zrobić i wszystko mu paluszkiem pokazać. Nawet jak w końcu coś sam zrobi i r------i bikerów to popatrzy czy niania zaaprobuje. Sama postać Fennec miała niezły potencjał, ale
No i koniec. Były DUŻE momenty. Mando Bros, piu piu piu.. westernowe pojedynki czy King Kong i Mały który dobrze wybrał.. jakaś tam nutka niedosytu pozostała, ale też nie było tak źle. Mnie się podobało. Chyba musimy przyzwyczajać się się że Boba jest już na emeryturze i Mando będzie robił dalej robotę.
Ależ to był gówniany odcinek. Kiepściutko wyreżyserowany, brakuje odpowiedniego wyczucia tempa, pomimo dowalonych maszyn nie czuć żadnego zagrożenia - strzelają ale w nic nie trafiają, w dodatku ślamazarne miejscami sceny akcji, ahh szkoda strzępić ryja.
Scenariusz głupiutki i pasujący do jakiegoś odcinka TCW a nie wysokobudżetowego serialu - "taktyka" obrony Boby i jego ludzi to jest top kek, malutka skala walk - gdzie zapowiadano, że czeka nas przecież potężne starcie. Okazuje się, że
Ze smutnych rzeczy to tylko jeden odcinek został i kończymy przygodę na parę miesięcy. Potem tylko serial z Obi Wanem, Andor, Mandalorian 3 sezon i 2022 zleci...
W zasadzie to mam nadzieję, że w Disneyu już mają plan o tym jak skasować trylogię preequeli i na podstawie seriali, które wyjdą do 2023 zrobić piękny wstęp do nowego filmowego rozdziału?
Chociaż w sumie jeżeli mają robić tak dobre seriale jak Mandalorian i Book
Tak drodzy moi powinny wyglądać Gwiezdne Wojny w Gwiezdnych Wojnach. Miazga. Wszystko tip top szkoda tylko że Boba zajmuje tyle samo procentu czasu ekranowego co w oryginalnej trylogii xD
Wspaniały to był odcinek, nie zapomnę go nigdy. Może i mało Boby Fetta w serialu o Bobie Fecie ale świetnie mi się to oglądało, banan na ryju cały odcinek. Ale obejrzałbym sobie taki cały serial o Luke'u szkolącym nowych Jedi. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #starwars #bookofbobafett
Mogliby jeszcze uratować Cada Bane'a ( ͡º ͜ʖ͡º)