Czy ktoś z szanownych mirasów korzystał z konsultacji online u psycho i powie, co to daje, czy ma to sens? Mój zrezygnował ostatnio z konsultacji stacjonarnych i nie wiem, czy warto bulić ciężki hajs za konsultacje przez internet, nie czuję tego. Wkurzyło mnie to, bo terapia zaczynała przynosić rezultaty, lekarz niedawno zmienił mi leki na takie robiące robotę i wydawało się, że jestem już na prostej, a tu cyk... Głupio teraz szukać
@mitnick94: dużo razy = więcej niż kilka dobrych miesięcy? Niby do mojego terapeuty się przyzwyczaiłam offline i nie powinny mnie krępować rozmowy na Teamsach, ale jakoś dziwnie mi robić we własnym domu centrum terapeutyczne, szczególnie że średnio lubię przemawiać na videokonfach, a taka terapia online to jednak 50 minut sesji z głównie moim gadaniem do kamerki... ( ̄෴ ̄)
@mitnick94: dzięki, no w sumie masz rację, ale teraz swoją "psychoterapię" przeniosłam na bliskich, z którymi siedzę w zamknięciu, rozmowy wyglądają bardzo podobnie co z psycho i też jestem w takim momencie życia, że jak mi się istotnie poprawi sytuacja (pracuję nad tym i na dniach mogą być rezultaty), to z psycho połowa problemu znika i miałabym po prostu inne problemy do przedyskutowania (jak wrócić do siebie, do ludzi, do
@mitnick94: no właśnie tutaj mam wątpliwości, czy ten mój terapeuta robi dobrą robotę. :( Głównie ja mówię, on zada mi może z 5-10 pytań na sesji i moje wywody podsumowuje swoimi 1-2 zdaniowymi stwierdzeniami typu "to jest dla Ciebie ważne z tego, co mówisz" czy też "mam wrażenie, że koncentrujesz się tylko na X". Polecił mi jedną lekturę - przeczytałam. Życia mi nie zmieniła. Swój problem rozumiem, wnioski też sama
Ech k---a, jak ja zazdorsze wam studenci tych studiów. Nie musicie chodzić do pracy po 8 godzin dziennie i wracać do domu tylko po to by coś zjeść i się położyć i spać. I tak w kole Macieju.
Jak bym był takim studentem politechniki wrocławskiej albo UJ to bym se odbębnił lekcje zdalne gdzie ktoś by tam p-------ł 2 godziny, a ja bym sobie w coś grał, potem cyk myk zakuć zdać zapomnieć
@MrBanana: To się tylko takim pięknym wydaje, miras. Moi bliscy znajomi i ja to całe studia zapieprzu - praktyki 3-4 dni w tygodniu, aktywność naukowa, żeby dobić do stypendium, a "studiowanie" to tyle co w wolnym czasie. Imprez tyle co inni dorośli, studenckie bajlando trwało może kilka miesięcy, i tylko na 1. roku studiów. Część już na studiach na etacie, też przez większą część tygodnia. Teraz same studia praktycznie nic
#anonimowemirkowyznania Pytanie do ludzi spod tagów #depresja i #nerwica - jakie mieliście skutki uboczne po rozpoczęciu farmakoterapii? Zaczęłam brać #wenlafaksyna. Pierwszy dzień to jakiś koszmar - palenie w przełyku, jakieś p------e drżenie rąk, wydawało mi sie, że sufit na mnie spada i kant okna faluje, ucisk w klatce, ogólne jakieś takie odrealnienie, panika, płacze. Wzięłam #hydroksyzyna na uspokojenie to śnił mi
@AnonimoweMirkoWyznania: w Twoim przypadku wskazana byłaby konsultacja z lekarzem, IMO to nie jest normalne. U mnie na początku tylko problemy ze snem, żołądkiem (dziwne kłucie, ale też i bardzo słaby apetyt), lekkie zawroty głowy, nieustępująca senność i uczucie zmulenia - trwało to może ze 2-3 tyg., potem już w pełni normalnie. Ale po 1. przepisaniu SSRI też u mnie efekt był średni, przy kolejnej wizycie lekarz dorzucił mi 2. SSRI
Czy na antydepresantach ciężko wam się rozmawia z ludzmi?Ja czuje się taki obojętny jakby rozmowa nie sprawiała mi radości.Siedze obok innych i sobie myśle jak oni tam mogą czerpać przyjemność z samej rozmowy, a ja tak nie mogę. #depresja #fobiaspoleczna #ssri #snri #antydepresanty #psychiatria #psychologia
@Kodzirasek: U mnie jest efekt radosnej rozmowy, luzu i dobrego dowcipu, który bawi rozmówcę, choć ja rozmawiam od niechcenia i szybko mnie nudzi konwersacja. Niechęć do rozmów i przyćpanie były u mnie obecne w trakcie choroby, jednak przed zadziałaniem #ssri. Leki przywróciły mi lekkość rozmowy, przed ich braniem nie chciało mi się np. gadać przez telefon.