@Szary_Anon: wspominałeś kiedyś, że jesteś około 4/10, więc to, jak się wiedzie sobowtórom jest raczej kwestią ich dynaminy. Przy 4/10 ma się jeszcze jakąś szansę być normikiem pod warunkiem dobrego temperamentu, niebycia nudnym i/lub nieśmiałym, zaś dla tych niedynamicznych na tym poziomie niestety raczej over.
@NaPryczyHuopSieByczy: u mnie morda, tak uczciwie oceniając, około 4/10, zaś dynamina jeszcze gorsza. Czyli over. Jestem starym dziadem, a nie miałem żadnego zainteresowania kończąc edukację jeszcze przed erą Tinderów i pokrewnych. Nawet Facebook w 2010 roku dopiero nabierał na popularności w Polsce. Gdy chodziłem do liceum, to królowała raczej Nasza-klasa.
Zatem i dojrzewanie w czasach normalniejszego rynku matrymonialnego nic mi nie dało.
@NaPryczyHuopSieByczy: rzeczywiście. To moja wina - nieudolnie wkleiłem hiperłącze. Tamten wpis to nic specjalnego, ale żeby poprawić błąd i uzupełnić - wszakże edytować wpisu już nie mogę - proszę.
@Szary_Anon: u mnie było podobnie. Baby dokuczyły mi może 3 razy w szkole w ciągu kilkunastu lat, a chłopy pewnie z 3333. Może też dlatego, że laski trzymały się z laskami, a chłopy z chłopami i te grupy rzadko się mieszały na przerwach.
Jak tak przelecę pamięcią, to wszyscy moi gnębiciele to były chłopy. Jedyną „winą” dziewczyn było to, że nie zwracały/zwracają na mnie uwagi i się mną nie
@Szary_Anon: szczerze powiedziawszy to nawet nieszczególnie sfrustrowany jestem. Nie wiem, czy to kwestia przyzwyczajenia jak u Ciebie (w październiku pisałeś, że było już tyle tych kompromitacji, że już się na to znieczuliłeś), czy tego, że i tak ten sezon spisuję na straty, czy też już się starzeję i obojętnieję. Czuję tylko trochę ulgi, że skończyli na manicie i nie próbowali strzelać dalej, choć mam świadomość, że mogło w tym „pomóc”
@Szary_Anon: w sumie dobrze - nie przepadałem za tym sztucznym tłokiem w sylwestra złożonym z osób niemających nic, albo bardzo niewiele z nami wspólnego.
@Kontonawykopiechlopie_: to da się w ogóle od tego uciec? Znaczy może od darcia ryja normictwa się da, ale przed strzałami fajerwerków się raczej nigdzie nie uchowasz. Ja siedzę w domu i zaraz zaczną pewnie naparzać petardami. Póki co coś zadziwiająco cicho, zwykle o 16:00 to już dawno za oknem była atmosfera jak we wrześniu 1939.
@Sandevistan: ja siedzę z zasłoniętymi roletami, słuchawkami na uszach i włączonym Youtubem, a i tak nic to nie daje. Przed chwilą poszła seria kilkudziesięciu wystrzałów, a przecież do północy jeszcze 4,5 godziny.
Co do przemijania - tak, pełna zgoda. To jest zdecydowanie najgorszy dzień dla przegrywów.
@eisil: to fajnie. Ja od jesieni też trochę spierdotripów narobiłem, myślę, że naliczyłbym ich ze dwadzieścia, choć są one tylko na wpół spontaniczne i najczęściej potrzebuję jednoczesnej motywacji ze strony matki natury oraz serwowanych przez nią widoków.
@szysq__: to nie ma nic do rzeczy. Jestem taki sam i zawsze taki byłem, a gdy 11 lat temu zbadałem sobie testosteron z ciekawości, to wyszedł wysoki, blisko górnej granicy normy. To bardziej kwestia temperamentu.
@szysq__: też nie mam odpowiednich kompetencji, by odpowiedzieć na to pytanie. Tu już tak na logikę jakiś związek powinien być, ale z drugiej strony - i tu też powołam się na siebie - do budowy ciała Arnolda Schwarzeneggera również mi daleko, co więcej - kiedyś sąsiadka powiedziała mojej mamie, że wyglądam jak dziewczynka. xD Chociaż może to być kwestia niemodnej fryzury i długich włosów. Gdy je trochę zetnę, to
@sxilll: to źle? Większość tu zgromadzonych zazwyczaj skarży się na to, że dostają takie życzenia, pomimo że nie mają szans na dziewczynę, a w konsekwencji jest im tylko przykro. Może masz inteligentną i/lub empatyczną mamę.
@anonanonimowy321: jeden i drugi dzień bardzo nieprzyjemny dla przegrywów. Może faktycznie ten dzisiejszy mniej przybijający od sylwestra, co do którego zgadzam się, że jest (naj)gorszy, ale różnica jest na tyle niewielka, że od spoko to raczej daleko, niestety. ¯\(ツ)/¯
@PrawaRenka: a ja jednak dziękuję opatrzności za to, że jak zwykle nikt do nas nie przychodzi i nie trzeba się zmuszać do niczego, ani emanować przyklejonym do mordy sztucznym uśmiechem. I to bynajmniej nie cope. Dziękuję niebiosom, że siedzimy sami. I to nie ze względu na brak pytań o baby, bo od prawie dekady u mnie w rodzinie wszyscy wiedzą, że żadna mnie nie chce "dzięki" przesadnej wylewności rodziców po
@CulturalEnrichmentIsNotNice: ech, mam podobnie do Ciebie. Ja z reguły ograniczam się do interakcji tylko z naprawdę zaufanymi tagowiczami. Mam taki krąg osób, na profile których często zaglądam i którym czasem coś im odpiszę, natomiast gdy nie mam weny do pisania, to poratuję plusikiem z sympatii pokazując im, że o nich pamiętam/podzielam jakiś ich pogląd. Niekiedy zdarza się, że coś odpiszę komuś spoza tego kręgu, ale zazwyczaj jest to osoba już