Wychodzenie ze strefy komfortu to bullshit i duże ryzyko dla zdrowia psychicznego, może tak być że w pracy raz wyjdziesz z tej strefy i już ludzie będą oczekiwać, że tak będziesz działał, a organizm wcale się do nowej sytuacji nie przyzwyczai i będzie tylko narastał stres i lęk, potem już nie ma odwrotu, trzeba w tym trwać, zaczyna się branie leków na uspokojenie, potem coraz silniejszych i to już jest równia pochyła
@samotcel: ludzki mózg jest genialny w tworzeniu takich kaskad myślowych (jak zrobię X, to to doprowadzi do Y, potem wyniknie się Z i ostatecznie skończę na dnie), tylko żeby nie podejmować jakichkolwiek prób zmian, bo sa niekomfortowe.
Czasami wydaje mi się że jestem mądrzejszy niż myślę, a czasami mam wrażenie że jestem głupszy niż myślę. Podobnie oglądając filmy trzeba mieć świadomość że jak jest kilka postaci, i wprowadzona jest dla humoru taka głupsza i druga mądrzejsza postać która jest irytowana przez tą głupszą, to nie ma co się utożsamiać z tymi mądrzejszymi niestety ehhhhhh #przegryw #feels
- początkowe kilka dni, tygodni i motyle w brzuchu - rodzina i społeczeństwo nie ma cię za z---a-samotnika - pozbywasz się łatki prawiczka - można gdzieś polecieć czy pojechać z julką i sobie wchodzić gdzieś razem, siedzieć razem bo samemu np do takiego baru usiąść czy gdzieś gdzie każdy w parach to trochę żałosne
Przez kundla sąsiada nabawiłem się bezsenności. Kupił sobie jakiegoś dużego psa ala wilczura i nawet jak leżę w zatyczkach przy zamkniętym oknie (mimo, że duchota), to i tak budzi mnie w nocy nawet kilka pojedynczych szczeknięć, bo są one bardzo głośne. Jeśli jakimś cudem uda mi się zasnąć po takim wybudzeniu, to jaką mam gwarancję, że za 20 minut nie zaszczeka znowu i mnie obudzi? Mój organizm jest już tak rozstrojony, że
#przegryw