@Adruns: i starczy, nie? Pajacyka to ja z siebie robię nazbyt często, pójdę poskakać na skałki :D Dopóki nie odbije się finansowo to też możliwości są ograniczone.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia i takie niby spoko zwyczajne dni sprawiają że na wieczór się troszke nudze.. trzeba będzie coś zmalować za jakiś czas. Nowi ludzie to nowe możliwości.
Artysta romantyczny, żyjący w czasach w których zewsząd próbują nad wmówić jak mamy żyć i co czuć. Nie bojący się burzy, przeciwnie, staje on w szranki z losem, odnajdując siebie co rusz na nowo. Jeden z aktorów na deskach teatralnych świata, kiedy bez skryptu, z obsesyjną ciekawością, szuka tej indywidualności w napotykanych postaciach.
@retronom: i przez chwilę naprawdę poczułem się jak artysta, dziwne nowe uczucie, aż przez chwilę pomyślałem jakby to było tworzyć dla większego tłumu, to musi być zajebiste i jeszcze mieć fanów to już w ogóle kosmos xd
Znajduję jakaś dziwną frajdę w odnajdywaniu się w chaosie, w zapanowaniu nad nim, czuję później taką ogromną satysfakcję i spokój. I miłe to jest kiedy pojawi się ktoś kto wesprze dobrym słowem. Czasem ktoś pomoże, czasem ktoś przytuli, czasem się ktoś pogada albo się uśmiechnie. Jak bardzo bym próbował to wypierać, to ci ludzie są jednak w życiu potrzebni.
Jak coś mam umówione 5% od wygranej od "człowieka z charakterem, przyklepane na uścisk dłoni i że sam mnie znajdzie", więc może nie będę patrzył na tą białą ścianę na której rozpaćkała się kiedyś ryba w sosie pomidorowym, zastanawiając się czy to przemalować tylko zapłacę komuś by to zrobił za mnie.
Zastanawiam się nad różnymi tematami, np. nad statusem społecznym i doszedłem do jedynego słusznego wniosku: p------e ten wasz status społeczny, mi zależy jedynie na tym by dobrze przeżyć dzień.
Znalazłem szczęście w tak prostym życiu. Kocham życie. Uwielbiam bawić się rzeczywistością. Emocji mam pod sam sufit, a czasem i więcej. I jeszcze teraz mam być przykładem ;D Warto było.
I ta ćma tak leci i leci, raz z wiatrem, raz pod wiatr, raz piruetem a raz szoruje skrzydelkami o asfalt, ale się nie poddaje, bo nadal mocno wierzy że gdzieś w ten sposób doleci.
Po chwili namysłu stwierdzam że to jednak glupiutkie zwierzątko xD
Wiem co mi napomoże chandre, dodatkowe pół etatu i znalezienie sobie przyjaciółki. Próbowałem odzyskać dawny kontakt, ale nie wyszło. A tego mi trzeba.
@retronom: i te czasy napieralania samemu do siebie na wykopie też się skończą. K---a, samotność jest straszna. Tęsknie do tego jak miałem z kim poswirowac
Niby nic się wczoraj takiego nie wydarzyło, prócz tego że zgubiłem telefon i udało mi się go doścignąć w dwa przystanki, poznałem szefowa i załatwiłem sprawę która do niej miałem, widziałem lecący nisko samolot podczas gdy inni zamuleni w telefonach i ślepi i randomowy świr w nocy nazwał mnie przyjacielem i ogarnąłem to co miałem do ogarnięcia, to coś mi emocjonalnie puściło. I co ja miałbym powiedzieć terapeucie? xD A jednak coś
Lista zakupów jest długa, najpierw kupię sobie rower coby do pracy dojeżdżać. Jeno uważać muszę, bo jak się rozpędze to jeszcze wjadę w jakiegoś słupa.
Dopóki nie odbije się finansowo to też możliwości są ograniczone.