Mirasy pytanie. Pode mną wprowadziło się małżeństwo 2+2. Dzieci w wieku na oko 3-4 lat. Od rana do wieczora jest wrzask. Nie powiem trochę zaczyna być to uciążliwe. Dodam, że maja metraż taki sam jak mój czyli 45m2 xD. Bije się z myślami czy tam zejść i pogadać z nimi żeby się tymi dziećmi trochę zajęli czy po prostu olać temat bo to dzieci. Byłem już tam raz n-----------m w drzwi ale
@morganpl tyle że główny użytkownik może oglądać na 4 urządzeniach niezależnie , a ci spoza gospodarstwa tylko po jednym na konto. To powiedz gdzie tu sprawiedliwość i równy podział kosztów. Każdy by chciał mieć główne konto za 27 zł heh
uważam że siedzenie w domu z dzieckiem jest najtrudniejsza praca na świecie. żadna praca ani fizyczna ani za kompem nie jest tak niszcząca psychicznie i fizycznie jak bieganie za dzieckiem i pilnowanie by się nie zabił. jako facet szanuje wszystkie kobiety siedzące cały dzień z dziećmi ,moja praca to przy tym wakacje.
#polskiyoutube #shogun1978 Szybkie pytanie, warto oglądać vlog z grudniowego wyjazdu czy jest samo p---------e o prześladowaniu przez wykop.peel i buraka? Nie mam ochoty po raz kolejny sluchać tego samego. I od razu słówko do @shogun1978 ogarnij się z tymi wojenkami bo normalnych widzów tylko tym znięchęcasz, ja wcześniej oglądałem materiały zaraz po wrzuceniu i bardzo ciekawiły mnie te podróże, ale to co w ostatnim czasie robisz spowodowało,
Mirki, czemu dzisiejsza młodzież to często straszne patusy i podludzie? Mieszkam sobie w bloku, na poddaszu, (pic related, widok z mojego okna na okna sąsiadów zza ściany). Oglądałem wieczorem mecz, upały jak ja pitole, tylko w nocy ulga, więc pootwierane mam na oścież. Dobiegają mnie krzyki sugerujące, że ktoś też ten mecz ogląda. Myślałem, że to w ogródku pobliskiego pubu. Siedzę jeszcze chwilę bo miałem robotę do skończenia, po północy powoli się zbieram do spania, ale zaczynają mnie dobiegać coraz głośniejsze dźwięki z imprezy. Okazało się, że to sąsiedzi obok urządzili sobie posiadówę w nocy w środku tygodnia. Siedzą w kuchni i oczywiście każdy się przekrzykuje. To bym przeżył i może jakoś zasnął. Układam się koło różowego, a oni zaczynają karaoke. Wyczaiłem, że siedzą w kuchni (której okna widać na zdjęciu), więc drę się raz, drugi, trzeci starając się wstrzelić w przerwy między wyciem żeby się uciszyli, zero reakcji. Nie ma siły, żeby nie słyszeli, okna są blisko. Robię z papieru kulki i staram się rzucić do środka. Jedna trafia, nadal bez reakcji. Po chwili kolejna i słyszę reakcję, że ktoś im papier rzuca. Wychyla się jakiś różowy, na oko lvl 20 i co? Nie k---a, że przepraszamy, już będzie cicho. Ona odrzuca mi papier i drą ryje jeszcze głośniej. We mnie się już gotuje, idę po ciuchy (chciałem tam iść, choćby po to, żeby wyczaić jaki to numer mieszkania jest żeby przy zgłoszeniu na policję podać bo to inna klatka schodowa jest), wracam do kuchni, wychylam się przez okno, a tam ten różowy patus z nogami za oknem, na dachu pod kątem 30 stopni na dość sporej wysokości. Jak mnie zobaczyła to się schowała do środka. Ubrałem się, gotowy do wyjścia jeszcze raz wyglądam za okno, a tam jakiś typ, też jakiś 20 lvl się patrzy w moją stronę: - Czy wy macie k---a jakiś umiar? - No właśnie pracuję nad tym, żeby ich uciszyć - Nie ma, że pracuję. Masz minutę bo dzwonię na policję - Już dobrze, bez spiny... Po chwili rzeczywiście robi się odrobinę ciszej, kładę się z powrotem. 5min po tym, jak się położyłem, słyszę jak te patusy znowu coś koło tego okna kombinują. Wychylam się, a tam jeden jest w połowie drogi do mojego okna. Teraz to się już wystraszyłem bo cholera wie czy są tacy n------i/naćpani/n---------i (niepotrzebne skreślić) i cholera wie co im do łba strzeli. Okno zamknąłem i czekam, chyba się wrócił. Przenieśli imprezę do innego pokoju i choć nadal było ich słychać to na tyle, że dało się usnąć. W całej sytuacji chodziło mi przede wszystkim o to, żeby już w końcu był spokój bo o ile ja pracuję z domu i jak będę potrzebował to rano po prostu odeśpię, to mój różowy tak czy siak o 6:00 wstaje do pracy. Dlatego zrezygnowałem ze sprawdzenia, jaki to numer mieszkania tam mają i dzwonienia na bagiety bo to dodatkowy czas, tak czy siak musiałbym wyjść na zewnątrz, żeby bagietom pokazać o które mieszkanie chodzi.
niestety musze potwierdzic ze studenci jako sasiedzi w bloku to najgorsza opcja. imprezki od poniedzialku do czwartku, krzyki i tupanie w srodku nocy. czlowiek ma na 8 do pracy a studenciaki odsypiaja sobie do poludnia po imprezce. w weekend iprez prawie nie ma bo jada do siebie na wioske. zwracalem juz kilka razy uwage ,byla rowniez policja - muzyka jest troche ciszej ale i tak slychac krzyki smiechy i skakanie czesto do
#mecz